Wiedza Nieoczywista

Bartłomiej Biga

podcast o pieniądzach i regułach, które nami rządzą

  1. 3d ago

    WN 108 Dlaczego w ekonomii podział na lewicę i prawicę nie ma sensu?

    Ekonomiści nie dzielą się na prawicowych i lewicowych. Ktoś złośliwy powiedziałby, cytując klasyka, że dzielą się po prostu na mądrych i głupich. Byłoby to jednak niesprawiedliwe, bo tu nie jest tak, że jedna strona zawsze błądzi, a druga zawsze ma rację. Prawdziwy podział przebiega więc gdzie indziej i warto go zrozumieć, bo bez tego nie da się pojąć o co chodzi w ekonomii. Zatem: Jedni uważają, że najważniejsze jest to, co i ile wytwarzamy. Drudzy, że najważniejsze jest to, czy ludzi stać na zakupy. A jest jeszcze trzecia grupa, która mówi, że jedni i drudzy się mylą, ale do niej jeszcze wrócimy. Teraz skupmy się na pierwszych dwóch – Która z nich ma więcej racji? Dwa wąskie gardła gospodarki Zacznijmy jednak od tego, skąd w ogóle wzięło się przekonanie, że polityka podażowa jest prawicowa, a popytowa lewicowa. W polityce rzeczywiście utrwalił się taki podział ról. Opisują go Ezra Klein i Derek Thompson w głośnej książce „Abundance”. Republikanie skupiali się na podaży i uważali, że wystarczy uwolnić rynki. Demokraci stawiali na redystrybucję i politykę popytową, w tym na transfery pieniężne. To jednak tylko nawyk polityczny, a nie prawo ekonomii. I najlepiej widać to po przykładach, które do tego schematu kompletnie nie pasują. Najbardziej podręcznikowy transfer popytowy w Polsce, program Rodzina pięćset plus, działa od kwietnia 2016 roku i wprowadził go rząd prawicowy. A w Stanach w 2020 roku na papierowych czekach pandemicznych pojawiło się nazwisko Donalda Trumpa. Był to pierwszy taki przypadek w historii wypłat amerykańskiego urzędu skarbowego. Z kolei na lewicy coraz głośniej mówi się o podaży – proponuje się tam coś, co nazywają liberalizmem podażowym. Chodzi o to, żeby budować więcej mieszkań, wytwarzać więcej energii i tworzyć więcej innowacji, a sprawne państwo ma w tym odgrywać ważną rolę. Mamy więc prawicę, która rozdaje pieniądze, i lewicę, która chce budować. Schemat się rozsypuje. Podażowy Na czym więc polega prawdziwy podział? Zobaczmy najpierw tych, którzy uważają, że w gospodarce trzeba się skupić na ułatwianiu wytwarzania dóbr i dostarczania przydatnych usług. Wychodzą oni z dość powszechnego przekonania, że potrzeby ludzkie są tak wielkie, że nie da się ich w pełni zaspokoić. Próbować jednak trzeba, żeby zaspokoić je w jak największym stopniu. Wewnątrz tej grupy są dwa nurty. Nurt wolnorynkowy za główny problem uznaje to, co ogranicza działalność gospodarczą: podatki i część przepisów o ochronie pracowników. Niektórzy jego przedstawiciele twierdzą wręcz, że szkodliwe są w zasadzie wszystkie regulacje. Natomiast nurt prorozwojowy mówi, że produkcję ogranicza też brak infrastruktury, kiepska edukacja, za mało badań i rozwoju czy wieloletnie procedury budowlane. Weźmy kogoś, kto chce postawić blok mieszkalny i przez kilka lat czeka na pozwolenia. Tu nie pomoże obniżka podatku. Tu pomoże sprawny urząd. I to jest ważne: podażowość nie musi oznaczać deregulacji. Obu nurtom wspólne jest to, że cenią konkurencję, której uczciwość trzeba chronić. Pokazują, jak bardzo poprawiło się nasze życie dzięki wynalazkom i trudowi przedsiębiorców. Ważny jest dla nich PKB i lubią globalizację. Popytowcy Po drugiej stronie sporu są ci, którzy pytają: co z tego, że firmy wyprodukują, skoro ludzi nie będzie stać na zakup? Dla nich produkcja nie jest celem samym w sobie. Sens ma dopiero wtedy, gdy towary i usługi trafiają do ludzi. Weźmy producenta smartphonów, który mógłby produkować dwa razy więcej telefonów, ale klienci liczą każdą złotówkę – z trudem starcza im na podstawowe potrzeby. Nowa linia produkcyjna tu niczego nie zmieni. Zmieni to dopiero efektywny popyt, czyli chęć zakupu poparta pieniędzmi w portfelu. Popytowcy trafnie pokazują przykłady z historii, w których rozwój hamował właśnie brak siły nabywczej. Dopiero gdy pobudzono popyt, dosypując do gospodarki pieniędzy, problemy mijały, a przedsiębiorstwa poprawiały wyniki. Pewnie wszyscy znamy inną historię. Rok 1914. Henry Ford podwaja robotnikom płace do pięciu dolarów dziennie, bo chce, żeby było ich stać na samochody, które sami produkują. Piękna opowieść o tym, że gospodarkę napędza popyt. Problem w tym, że w dużej mierze to mit. Praca przy taśmie była tak monotonna, że ludzie po prostu odchodzili. I to dlatego Ford dał im podwyżki. Weźmy jednak przykład współczesny, czyli Chiny. Produkują bardzo, bardzo dużo, ale ich gospodarka jest nastawiona na inwestycje i eksport. W 2023 roku konsumpcja gospodarstw domowych wynosiła tam około czterdziestu procent PKB. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych było to 68 procent, a w Unii Europejskiej 52. Problem dostrzega nawet Pekin. Plan pięcioletni na lata 2026-2030 zakłada wyraźne zwiększenie udziału konsumpcji w PKB. Żeby było jasne, nie mówię, że chińska produkcja nie przekłada się na dobrobyt. Według Banku Światowego w ciągu czterech dekad ponad osiemset milionów ludzi wyszło tam z ubóstwa, a dochód na mieszkańca wzrósł dwadzieścia pięć razy. Przekłada się jednak słabiej, niż mógłby. Kto ma więc rację? Ten spór pewnie nigdy się nie skończy. Większość ekonomistów zgodzi się jednak, że każda ze stron ma rację w innych sytuacjach. Cała sztuka polega na rozpoznaniu, które ograniczenie jest w danej chwili ważniejsze. Nie ukrywam, że mnie jest bliżej do tych, którzy mówią, że trzeba się skupić na wytwarzaniu. Bo to jest dużo bardziej skomplikowane. Ale jeśli kiedyś uznamy, że napotkaliśmy barierę popytową, to oczywiście reagujmy. Taka interwencja jest technicznie prosta. Transfer typu 800+ czy bezwarunkowy dochód podstawowy to po prostu zlecenie przelewu. Przypomina to odkręcenie kranu: każdy potrafi to zrobić i efekt widać od razu. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy w studni brakuje wody. Wtedy z kranu leci powietrze, a rachunek przychodzi w cenach.  Gdy podaż jest ograniczona, dodatkowe pieniądze nie zamieniają się w produkcję, tylko w wyższe ceny. Wróćmy jeszcze do zapowiedzianej na początku trzeciej grupy. To ci, którzy mówią, że nie powinniśmy się skupiać ani na tym, żeby więcej produkować, ani na tym, żeby ludzie mieli za co kupować. Powinniśmy raczej ograniczać to, co konsumujemy, bo zbyt szybko, wręcz rabunkowo, eksploatujemy zasoby Ziemi, a to prowadzi nas do katastrofy. W praktyce proponują coś, co ja nazwałbym zrównoważonym ubóstwem. Mamy zrezygnować z wielu rzeczy, do których przywykliśmy, i żyć na poziomie, na którym nie cierpimy głodu i mamy gdzie mieszkać, ale bez żadnej ekstrawagancji. Sami zwolennicy tego podejścia, w świecie znanego jako de-wzrost, nazywają to inaczej: wystarczalnością. Trzeba oczywiście dbać o to, jak produkujemy, jak nie marnować zasobów i jak je dobrze wykorzystywać. Natomiast postulat, żebyśmy nagle zrezygnowali z ogromnego dorobku ludzkości, wydaje mi się po prostu szalony. Wracając do pytania z początku: ekonomiści nie dzielą się na lewicowych i prawicowych. Dzielą się według tego, gdzie widzą główną barierę, w wytwarzaniu czy w sile nabywczej. Każda ze stron ma rację w innych warunkach, a najtrudniejsze jest rozpoznanie, w których warunkach akurat jesteśmy. Bądźmy więc ostrożni z narzędziami, które łatwo włączyć, a których nie da się wyłączyć. Rozdać pieniądze potrafi każde państwo. Sprawić, żeby było na co je wydać, potrafią tylko niektóre. Bartłomiej Biga Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcast można także obejrzeć w serwisie YouTube. https://youtu.be/e3Lc2GTmLnM Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.   Artykuł WN 108 Dlaczego w ekonomii podział na lewicę i prawicę nie ma sensu? pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

  2. Oct 15

    WN 107 Czy recesja jest potrzebna? Za co przyznano Nobla z ekonomii 2026

    Czy recesja jest sitem, które odsiewa słabe firmy, czy kosiarką, która ścina także te zdrowe? A jeśli ratowanie gospodarki pomaga firmom przetrwać i chroni miejsca pracy, to kiedy staje się paliwem dla inflacji? W tym odcinku „Wiedzy Nieoczywistej” przyglądam się badaniom Roberta Halla i Michaela Woodforda, żeby wyjaśnić, dlaczego na różne kryzysy nie można reagować tak samo. Pokazuję, kiedy pobudzanie gospodarki ma sens, a kiedy dodatkowe pieniądze mogą tylko pogłębić problem. Kluczem są nasze oczekiwania. Obawa przed utratą pracy może ograniczyć zakupy, zanim spadnie pensja. Strach przed wzrostem kosztów może skłonić firmę do podniesienia cen, zanim zdrożeją surowce. Dlatego wiarygodność banku centralnego i jego komunikaty mają realne znaczenie dla naszych portfeli. W odcinku także: • dlaczego recesja może zniszczyć dobrze działającą firmę; • czego nauczyła ekonomistów stagflacja lat 70.; • dlaczego rodziny z oszczędnościami inaczej reagują na wsparcie państwa niż osoby żyjące od wypłaty do wypłaty; • co zmienia fakt, że ludzie planują tylko kilka kroków naprzód. Bartłomiej Biga Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcast można także obejrzeć w serwisie YouTube. https://youtu.be/cEvUzu253Jw Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.   Artykuł WN 107 Czy recesja jest potrzebna? Za co przyznano Nobla z ekonomii 2026 pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

  3. Oct 8

    WN 105 Kto korzysta na zakazach?

    Jest zakaz. Jest sposób. Sklep staje się placówką pocztową, market otwiera klub czytelnika, a punkt sprzedający alkohol uruchamia gastronomię. Dlaczego przepisy sprawiają, że przedsiębiorcom zaczyna się opłacać zmieniać kategorię działalności? W tym odcinku „Wiedzy Nieoczywistej” przyglądam się nocnym ograniczeniom sprzedaży alkoholu i zakazowi handlu w niedziele. Pokazuję, jak wyjątki tworzą nowe bodźce ekonomiczne — i dlaczego paczka, regał z książkami czy stolik mogą zyskać wartość dzięki zapisowi w ustawie. Mówię o tym: • gdzie przebiega granica między legalnym dostosowaniem działalności a pozorowanym wyjątkiem; • czym jest arbitraż regulacyjny i jak wpływa na konkurencję; • dlaczego to samo piwo może być dozwolone w ogródku restauracji, a zakazane na pobliskiej ławce; • kto korzysta na zakazach i kto ponosi koszty ich egzekwowania. Samo istnienie obejścia nie oznacza jeszcze, że regulacja poniosła porażkę. Trzeba sprawdzić, czy ogranicza szkody, którymi uzasadniono jej wprowadzenie, i czy osiągnięte rezultaty są warte ponoszonych kosztów. Co rzeczywiście zmienia się dla mieszkańców, klientów i przedsiębiorców — poza formalnym statusem lokalu? Bartłomiej Biga Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcast można także obejrzeć w serwisie YouTube. https://youtu.be/0nKDcU58-RQ Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.   Artykuł WN 105 Kto korzysta na zakazach? pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

  4. Oct 5

    WN 104 Komu opłaca się straszenie AI?

    Dlaczego szefowie firm tworzących sztuczną inteligencję ostrzegają przed własnymi produktami, a chwilę później zachęcają nas do ich kupowania? Czy strach przed AI może być także sposobem na przyciąganie inwestorów i podsycanie zainteresowania technologią. W tym odcinku „Wiedzy Nieoczywistej” przyglądam się biznesowej stronie ostrzeżeń przed AI. Pytam, jak czytać wypowiedzi prezesów, komu służą wielkie obietnice i dlaczego nawet dobre produkty rozczarowują po tak mocno napompowanych zapowiedziach. Przede wszystkim jednak rozmawiamy o odpowiedzialności. Czy deklaracja „nie wiemy do końca, jak to działa” powinna usprawiedliwiać szkody? Dlaczego wobec producenta samochodu mamy jasne oczekiwania, a twórcom AI jesteśmy skłonni dawać taryfę ulgową? W odcinku także: • czy możemy zaufać obietnicom samoregulacji branży; • jak chronić użytkowników, nie hamując rozwoju technologii; • czy obawa przed ucieczką innowacji za granicę powinna powstrzymywać nas przed stawianiem firmom wymagań. Moja teza: nieprzewidywalność technologii nie powinna być przepustką do unikania odpowiedzialności. Możemy korzystać z możliwości AI i jednocześnie wymagać, by jej twórcy odpowiadali za swoje produkty. WIĘCEJ INFORMACJI: https://bartlomiejbiga.pl/104 Bartłomiej Biga Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcast można także obejrzeć w serwisie YouTube. https://youtu.be/lahzuXW-l98   Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.   Artykuł WN 104 Komu opłaca się straszenie AI? pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

  5. Sep 28

    WN 103 Polacy nie znają się na finansach?

    Polacy trzymają ogromne kwoty na nieoprocentowanych kontach. Czy naprawdę nie rozumieją finansów? A może dobrze pamiętają sytuacje, w których zaufanie do instytucji finansowych kończyło się rozczarowaniem? W tym odcinku „Wiedzy Nieoczywistej” przyglądam się wyjaśnieniu, które rzadziej pojawia się w dyskusji o naszych oszczędnościach: brakowi zaufania. Przywołuję kryzys finansowy z 2008 roku, kredyty frankowe, zmiany w OFE i aferę Amber Gold. Zastanawiam się, jak te doświadczenia mogły wpłynąć na dzisiejsze podejście Polaków do ryzyka. W odcinku: • Co sukces BLIKA i nowoczesnych płatności mówi o naszym stosunku do finansowych nowinek? • Dlaczego wygodne korzystanie z banku nie oznacza zaufania do produktów inwestycyjnych? • Co zainteresowanie obligacjami skarbowymi mówi o oczekiwaniach oszczędzających? • Czy wybór niższego zysku w zamian za poczucie bezpieczeństwa musi świadczyć o braku wiedzy? Stawiam tezę, że sama edukacja ekonomiczna nie wystarczy, by wyjaśnić i zmienić nasze zachowania. Znaczenie mają również doświadczenia, wiarygodność instytucji oraz to, jak ważny dla domowego budżetu jest spokojny sen. Bartłomiej Biga Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcast można także obejrzeć w serwisie YouTube. https://youtu.be/eL3KitY2qeI   Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.   Artykuł WN 103 Polacy nie znają się na finansach? pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

  6. Sep 22

    WN 102 Czy studia w Polsce przestają się opłacać? Ukryty skutek płacy minimalnej

    Płaca minimalna rośnie, a bezrobocie nie wystrzeliło. Czy to oznacza, że szybkie podwyżki nie mają kosztów? Warto spojrzeć także na to, co dzieje się z pensjami osób zarabiających powyżej minimum. Punktem wyjścia tego odcinka jest badanie Polskiego Instytutu Ekonomicznego dotyczące wpływu podwyżek płacy minimalnej na bezrobocie. Przyglądam się mniej oczywistym skutkom tych zmian: spłaszczaniu wynagrodzeń, napięciom w firmach i malejącej premii za wyższe wykształcenie, czyli przewadze zarobków osób po studiach nad zarobkami osób bez dyplomu. W odcinku: • Dlaczego wzrost płacy minimalnej wywołuje presję na podwyżki również na wyższych stanowiskach? • Skąd bierze się frustracja, gdy większa odpowiedzialność i kwalifikacje przestają oznaczać wyraźnie wyższą pensję? • Co płaca minimalna ma wspólnego z opłacalnością studiów? • Dlaczego przypisywanie tych zmian wyłącznie sztucznej inteligencji jest zbyt prostym wyjaśnieniem? Wzrost płacy minimalnej ma ważne uzasadnienie: ochronę przed inflacją i poprawę poziomu życia. Pełna ocena wymaga jednak spojrzenia również na różnice płac i motywację do podnoszenia kwalifikacji. Bartłomiej Biga Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcast można także obejrzeć w serwisie YouTube. https://youtu.be/oiHxhuNOSkI   Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.   Artykuł WN 102 Czy studia w Polsce przestają się opłacać? Ukryty skutek płacy minimalnej pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

  7. Sep 16

    WN 101 Podatek od nadzwyczajnych zysków? Jestem przeciw – i mam inny pomysł

    Wraca pytanie, czy państwo znów obniży podatki doliczane do paliwa — czyli czy wróci program CPN. Moim zdaniem uczciwa odpowiedź ekonomisty brzmi: i tak, i nie. W tym odcinku tłumaczę, dlaczego poprzednia edycja programu — mimo kosztu rzędu 5 miliardów złotych — była sensownie zaprojektowana. Kluczowa różnica polega na tym, że polski mechanizm nie oderwał się od cen rynkowych, w przeciwieństwie do węgierskich cen maksymalnych, które skończyły się dokładnie tak, jak przewidywali liberalni ekonomiści: brakiem paliwa na stacjach. Mówię też o ustalonej marży stacji jako sposobie na przerwanie samospełniającej się przepowiedni o drogim paliwie — i o jej słabościach. Osobno rozprawiam się z argumentem, że „dotowaliśmy bogatych Niemców”. Jeśli ktoś przyjeżdża zatankować do Polski, to zostawia tu podatki, których w innym scenariuszu nie zobaczylibyśmy wcale. Najwięcej miejsca poświęcam jednak finansowaniu. Pojawia się pomysł, żeby zapłacił za to podatek od nadzwyczajnych zysków, m.in. Orlenu. Jestem temu przeciwny — prawo podatkowe nie powinno działać wstecz, a w porządnym państwie powinno być uchwalane z dużym wyprzedzeniem. I pokazuję, dlaczego prawdopodobnie nie trzeba żadnego nowego podatku: skoro Skarb Państwa ma blisko połowę udziałów w Orlenie, rekordowe dywidendy i tak trafiają do budżetu. Bartłomiej Biga Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcast można także obejrzeć w serwisie YouTube. https://youtu.be/GSJFS2hY-T4 Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.   Artykuł WN 101 Podatek od nadzwyczajnych zysków? Jestem przeciw – i mam inny pomysł pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

About

podcast o pieniądzach i regułach, które nami rządzą

You Might Also Like