Czym w PRL władze sprowokowały strajki górników, którzy przecież byli (przynajmniej w propagandowym przekazie) szczególnie cenioną grupą zawodową?O strajkach górników w latach 1980-1981 opowiada w tym odcinku Podcastu ŚCWiS dr Dariusz Węgrzyn, historyk ze Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka”. Mówi m.in.:– Widzimy pod koniec lat 70. pęd, żeby wydobywać węgla coraz więcej. Władze komunistyczne dotują kopalnie. Tymczasem górnicy widzą, jak są oszukiwani na wielu polach. Widzą, że ich praca nie jest właściwie wynagradzana, choć są na to pieniądze.– Górnicy szybko orientują się, że związki zawodowe wcale nie chronią ich interesów, ale są głównie wyrazicielami interesów władzy. – Zwykły górnik, który pracuje, narażając swoje życie i zdrowie, nie może liczyć na awanse i profity, bo pierwszeństwo mają ludzie, którzy albo są członkami PZPR, albo są desygnowani przez struktury zakładowe partii.– Ludzie z najwyższych kręgów zarządzania kopalni zatrudniali górników przy różnego rodzaju pracach w swoich domach. Oczywiście nie płacili za to, tylko górnik, który to wykonywał, miał rozpisywaną na kopalni dniówkę dołową, czyli że pracował w tym czasie pod ziemią. – Kopalnia „Wujek” jest wtedy oparta w dużym stopniu na osobach, które przyjechały tu do pracy z różnych regionów Polski. Wydawałoby się, że będzie je bardzo trudno zintegrować. Ale zachodzą procesy, i to widzimy wyraźnie, że ci ludzie wrastają w ten region i w kopalnię i stają się częścią tej społeczności. Gdy przychodzi okres próby, czyli grudzień 1981, nie widzimy podziału – że miejscowi chcą albo nie chcą strajkować, a przyjezdni mają inne zdanie. Nie, załoga jest jednolita w tych protestach. I to okazuje się bardzo groźne dla władzy w grudniu 1981.