Bieguny Ameryki Podcast

Bieguny Ameryki Podcast

Witaj na oficjalnym kanale podcastu „Bieguny Ameryki” – miejsca, gdzie ścierają się idee, a różne spojrzenia na rzeczywistość kształtują pełniejszy obraz wydarzeń za oceanem! 🌎 📌 O czym rozmawiamy? Analizujemy najważniejsze wydarzenia ze świata amerykańskiej polityki i życia społecznego – od gorących debat w Kongresie, przez wybory i kampanie, po codzienne sprawy, które kształtują życie Amerykanów. 🎙 Kto prowadzi podcast? 🔹 Eliza Sarnacka-Mahoney – pisarka i dziennikarka, autorka książek o USA. 🔹 Jan Białostocki – dziennikarz radiowy. ✦ Różne bieguny. Jeden podcast. ✦

  1. 6d ago

    Straciliśmy do USA zaufanie, ale wzmocniliśmy naszą tożsamość europejską

    Co się stało z polską miłością do Stanów Zjednoczonych? Z tym pytaniem Eliza Sarnacka-Mahoney zwraca się w najnowszym odcinku podcastu #BiegunyAmeryki do Roberta Walenciaka, uznanego polskiego dziennikarza i publicystę, eksperta w zakresie historii oraz polityki międzynarodowej. Robert Walenciak pracował w polskim radiu i telewizji, współtworzył nowe tytuły prasowe, jest autorem wielu książek o tematyce historycznej, zaś obecnie związany jest z tygodnikiem „Przegląd”, gdzie pełni funkcję zastępcy redaktora naczelnego. Dwukrotnie nominowany do nagrody Grand Press, od 2024 roku zasiada w kapitule tego konkursu.Gdy w roku 2022 Pew Research Center przeprowadziła badania sympatii dla Stanów Zjednoczonych wśród państw europejskich Polska znalazła się na szczycie jeśli chodzi o zaufanie jej mieszkańców do amerykańskiego prezydenta. To zaufanie wraz z przeświadczeniem, że w razie potrzeby USA staną w obronie polskiego interesu wykazywało aż 82 proc. ankietowanych Polaków. Gdy to same pytanie ankieterzy zadali Polakom w lipcu tego roku sympatię do Białego Domu zadeklarowało już tylko 22 proc. Polaków, przy czym 65 proc. wyraziło jawną nieufność. Był to tym samym największy spadek zaufania do USA w całej Europie. Rzecz o tyle warta uwagi, że Polska od dekad, jeśli nie od stuleci uchodziła przecież za najbardziej proamerykański zakątek kontynentu. Była to miłość stabilna, bo budowana pokoleniami: poprzez emigrację zarobkowa, która ratowały całe regiony Polski w najgorszych czasach, ale także podziw i szacunek dla kraju, który w powszechnym wyobrażeniu Polaka sprzyjał zaradnym i pracowitym ludziom oraz był modelowym państwem prawa – szanował człowieka, a człowiek w zamian szanował tam państwo.

  2. Jul 18

    Czym Teksas może nas zaskoczyć? Rozmowa z Ludmiłą Mitułą

    Czy w Teksasie szykuje się polityczne trzęsienie ziemi? – z tym pytaniem Eliza Sarnacka-Mahoney zwraca się w najnowszym odcinku podcastu do mieszkanki Dallas, Ludmiły Mituły. Ludmiła Mituła jest dziennikarką, autorką, nauczycielką i działaczką polonijną, absolwentką filologii polskiej Uniwersytetu Łódzkiego i studiów dziennikarskich w Warszawie, pracuje w branży wymiany międzykulturowej. Poza Polską mieszka od ponad 20 lat, w tym ponad dekadę w Teksasie. Jest także autorka podcastu „Śniadanie w Dallas”, a jej najnowszy projekt to książka o Teksasie pisana z perspektywy dziennikarki, emigrantki i jego miłośniczki. Wybory połówkowe midterms zbliżają się milowymi krokami, tymczasem wyścig o fotel senatora jest dziś w Teksasie niebywale wyrównany. Sondaże pokazują, że różnica między demokratą Jamesem Talarico a republikaninem Kenem Paxtonem, były gubernatorem generalnym stanu, liczona jest tylko w pojedynczych punktach i mieści się w granicach błędu statystycznego. Znaczyłoby to, że w zadeklarowanym bastionie konserwatystów demokrata ma jak najbardziej realne szanse znów reprezentować Stan Samotnej Gwiazdy na Kapitolu, rzecz nie oglądana w tej części USA od ponad 30 lat temu. Mamy do czynienia z jakąś aberracją? Ktoś tu się z kimś pozamieniał na głowy? Niewykluczone, ale rzecz najprawdopodobniej w tym, że i świat, i sami Amerykanie za mocno przyzwyczaili się patrzeć na Teksas przez specyficznie zabarwione okulary i przegapili moment, gdy przestały one oddawać prawdziwy obraz rzeczywistości? Teksas George’a W. Busha, ropy naftowej i rancz to już dzisiaj nie do końca ten sam stan, co Teksas z aglomeracjami Austin i Dallas pełnymi kolorów, sztuki, krzemowych startupów i przede wszystkim postępu oraz nowoczesności. Teksas, który posiada dziś najbardziej zróżnicowane etnicznie miasta w kraju i który dalej się różnicuje i zmienia na wszystkich frontach. Przez to  choćby, że chętnie i tłumnie przeprowadzają się tutaj mieszkańcy z innych rejonów USA, w tym z Kalifornii i Nowego Jorku. Szukają niższych podatków, większego, a tańszego domu lub po prostu nowej przestrzeni do życia.   Z drugiej strony – i to powinno uspokoić miłośników Teksasu w wydaniu tradycyjnym, w kowbojkach i z koltem za paskiem – wiele z typowo teksańskich tradycji i obyczajów, które tworzą stereotyp mieszkańca stanu Samotnej Gwiazdy wciąż ma się wyśmienicie i nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie odejdzie do lamusa. Pod powierzchnią politycznych wstrząsów codzienne życie toczy się bowiem dalej, zachowując swój specyficzny styl i rytm. Tworzą się nowe kontrasty, rustykalny Pas Biblijny zderza się z wielkomiejskością, a zabytkowe saloony z błyszczącymi od nowości osiedlami mieszkalnymi, które powstają w Teksasie w niebywałym, zaskakującym zwłaszcza dla Europejczyka, tempie. To jednak, zdaniem Ludmiły Mituły, tylko przydaje Teksasowi specyficznego uroku i charakteru. Tym za co kocha Teksas najbardziej jest jego oferta kulinarna oraz gościnność jego mieszkańców. Choć to nie ona wybrała Teksas, to Teksas wybrał ją ściągając tu do pracy jej męża, w jej oczach przy bliższym poznaniu ten zakątek Ameryki wyłącznie zyskuje.

  3. Jul 12

    USA wciąż ma moc, choć życie tu jest dziś trudniejsze. Rozmowa z Sergiuszem Zgrzebskim

    Jeśli zubożała, podzielona i skłócona ze sobą Ameryka stała się tak nieprzyjemnym miejscem do życia, jak wynika z rosnącej liczby reportaży i opisów zapełniających zwłaszcza media społecznościowe, to jak w niej żyć? Odpowiedzi na to pytanie w najnowszym odcinku podcastu Eliza Sarnacka-Mahoney szuka wraz z Sergiuszem Zgrzebskim: mieszkańcem Chicago, dziennikarzem związanym z polonijnym radiem i telewizją, muzykiem, nauczycielem i wykładowcą, działaczem społecznym. Optymistą, który wciąż kocha rodzinną Gdynię, ale od początku tego stulecia układa swoje życie w USA. Nie brakuje imigrantów, którzy dzisiaj z USA uciekają. Przekonują, że „amerykański sen” skończył się na dobre, a szanse i możliwości są obecnie gdzie indziej. W Azji, w Europie, zaś dla osób polskiego pochodzenia przede wszystkim w pięknej, wzbogaconej Polsce. Imigranci, którzy podnoszą w tej debacie głos deklarując, że nigdzie się nie ruszają, często określają się jako wyborcy urzędującego obecnie prezydenta. Z ich strony płynie argumentacja, że o żadnym końcu Ameryki ani jej upadku mowy nie ma, im w amerykańskiej krainie broni, wolności i kapitalizmu wciąż żyje się dokładnie tak, jak chcą. Malkontenta mi są wyłącznie wyborcy demokratyczni, nie potrafiący dostrzec, iż „idzie wyłącznie ku lepszemu”. Komu wierzyć? Przepychanki i licytacje słowne na bok – prawda, jak zwykle, leży gdzieś bardziej pośrodku, choć bez wątpienia bardziej dziś po stronie „narzekających”. Wynika to z faktu, że koszty życia po tej stronie świata biją w tej chwili historyczne rekordy, że coraz trudniej funkcjonować w rzeczywistości, w której zwija się i tak zawsze tu skąpe, w porównaniu z innymi częściami świata, państwo opiekuńcze, a polityka Donalda Trumpa za jego drugim podejściem do prezydentury potęguje chaos nie produkując jednocześnie  żadnych z zapowiadanych reform. Nie widać w niej nadto żadnych nowych planów budowy dobrobytu, ani myślenia o inkluzywnej przyszłości dla wszystkich obywateli jednakowo. A jednak … setki milionów Amerykanów wciąż w USA żyją, budują tu swoją codzienność, a nawet  - surprise, surprise! - realizują plany i marzenia. W tym również i my, Polacy. Patrząc ponad sensacyjne doniesienia w mediach społecznościowych okaże się wręcz, że nasz polonijny, amerykański sen też wcale nie umarł, co bez wątpienia zawdzięczamy wyłącznie sobie samym. Jako grupa etniczna zawsze byliśmy zaradni, pomysłowi i wytrwali – coś, co w USA wciąż ma znaczenie i siłę sprawczą. Istotny, wreszcie, pozostaje fakt, jak wiele zależy w tym obszarze od rzeczy najprostszej: od tego, czym nasz „American Dream” był dla nas od początku i czym ma być docelowo, szczególnie, jeśli założyliśmy tutaj rodziny i wychowaliśmy dzieci, dla których Stany Zjednoczone pozostaną na zawsze ojczyzną. W zalewie krytyki, a nawet drwin z Ameryki, których dziś nie brakuje, proponujemy więc Wam rozmowę o tym, co i dlaczego wciąż inspiruje do życia w USA naszych rodaków. I dlaczego, mimo chudszych lat i trudniejszej koniunktury ekonomicznej, tak wielu – większość z nas? - wciąż o rejteradzie z USA nie myśli. Przeciwnie, dlaczego angażujemy się w tutejsze życie publiczne, wierząc, że lepsza przyszłość jest możliwa i zależy od nas samych. Co nie znaczy, że nie ma jednak granicy, której przekroczenie i w nas nie wywołałoby ostatecznego buntu i nie zainspirowało do podjęcia najbardziej dramatycznych decyzji życiowych, w tym o wyjeździe z USA właśnie. Dla Sergiusza i Elizy tą granicą jest obecna działalność policji ICE. Wszystko to razem tym bardziej potwierdza, że żyjemy w naprawdę wyjątkowych i przełomowych czasach, o których historia będzie miała bardzo wiele do powiedzenia.

  4. Jun 27

    Złe wieści: Sąd Najwyższy upolitycznia się już od 60 lat

    Na pytanie co przede wszystkim stoi na straży amerykańskiej demokracji instynktowna odpowiedź brzmi: konstytucja i litera prawa. Druga prezydentura Donalda Trumpa przypadająca na moment, gdy kraj obchodzi okrągłą, 250 rocznicę podpisania Deklaracji Niepodległości, stała się dla Stanów Zjednoczonych poważnym testem tego, na ile sądy są w stanie powstrzymać niedemokratyczne zapędy i ruchy prezydenta usiłującego poszerzyć zakres swojej władzy do punktu, w którym republika zaczyna bardziej przypominać cesarstwo. Czy mają taką możliwość, a przede wszystkim – wolę? Z tym pytaniem w najnowszym odcinku podcastu Eliza Sarnacka-Mahoney zwraca się do Rafała Michalskiego, eksperta w zakresie polityki USA, historii amerykańskiego Sądu Najwyższego oraz konstytucji. Rafał Michalski związany jest m.in. z magazynem i serwisem internetowym „Układ Sił”, który zajmuje się zagadnieniami z zakresu geopolityki, dyplomacji oraz polityki bezpieczeństwa. Donald Trump i Republikanie mają dziś w Sądzie Najwyższym silną grupę sprzyjających im sędziów o poglądach konserwatywnych, którzy stanowią większość 9-osobowego składu tego ciała. Nieprawdą jest jednak, że widoczne i odczuwalne upolitycznienie Sądu Najwyższego to problem, z jakim mierzymy się dopiero od niedawna. Rafał Michalski wskazuje już na lata 60. ub. wieku jako moment, gdy ten proces zaczął się nasilać, nabierając rozpędu w l. 80-tych, i potem odpalając silniki turbo na początku nowego tysiąclecia. Przełomowe, bo zmieniające oblicze amerykańskiej państwowości i tym samym wzmacniające władzę Sądu Najwyższego w państwie były orzeczenia ograniczające przestrzeń wolności osobistej obywateli w imię bezpieczeństwa narodowego po atakach na Twin Towers w Nowym Jorku z 11 września 2001 r. Druga i trzecia dekada tego wieku to orzeczenia, w których mocno wybrzmiewa praktykowany i przez konserwatystów, i w dużym stopniu przez instytucjonalistów zasiadających w Sądzie Najwyższym oryginalizm. Zasada, że orzecznictwo musi pozostawać jak najbliżej pierwotnego zamysłu architektów konstytucji. Jeśli zaś nie ma źródeł wskazujących na to, co dokładnie sankcjonują sporządzone ponad 200 lat klauzule, wówczas orzecznictwo nie powinno wprowadzać żadnych zmian do zastanego stanu rzeczy.

  5. May 30

    Co teraz z Zieloną Kartą? Zmiany w przepisach tłumaczy mecenas Ewa Brożek

    W najnowszym odcinku podcastu Eliza Sarnacka-Mahoney rozmawia z mecenas Ewą Brożek, adwokatką imigracyjną z kancelarii prawnej Kurczaba&Brozek w Chicago o najnowszych zmianach w przepisach dotyczących składania wniosków o Zieloną Kartę. Mecenas Ewa Brożek jest absolwentką prawa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach oraz absolwentką prawa Kent College of Law w Chicago.  Mieszka i pracuje w USA od ponad 25 lat. Gdy w piątek 22 maja administracja Donalda Trumpa wydała rozporządzenie o zmianie zasad składania wniosków o przyznanie Zielonej Karty zaskoczyła tym wszystkich, włączając w to samych prawników imigracyjnych. Nowe rozporządzenie wnosi, że osoby legalnie przebywające w USA, a decydujące się na złożenie wniosku o stały pobyt, będą musiały w tym celu wyjechać z USA, a wniosek złożyć w konsulacie na terenie swojej ojczyzny.  Do tej pory legalni imigranci przebywający w USA na wizach studenckich, turystycznych, pracowniczych, bądź będący w związkach małżeńskich z obywatelami, mogli dokonać tych formalności na terenie USA. Potencjalnie zmiana ta może wywrócić życie do góry nogami nawet setkom tysięcy osób. W najgorszej sytuacji znajdą się ci, którzy, choć przebywając legalnie, mają na sumieniu złamanie prawa w przeszłości, np. okres gdy pozostawali bez uregulowanego statusu, gdyż dla nich wyjazd z USA, nieważne w jakim celu, będzie automatycznie oznaczać zakaz powrotu nawet przez 10 lat.. Eksperci, choć widzą powagę sytuacji, przypominają jednak, że rozporządzenie jest przede wszystkim skierowane do urzędników imigracyjnych, nie jest to żadna gruntowna zmiana prawa imigracyjnego, stąd bardzo wiele wciąż będzie zależało od uznania oraz doświadczenia tych urzędników. Choć warto mieć na względzie, że znaczenie może odgrywać także miejsce, w którym znajduje się odwiedzany przez nas urząd imigracyjny. W stanach rządzonych przez republikanów nierzadko panuje dziś klimat otwartej wrogości wszystkim imigrantom, a sam Biały Dom wydaje się celowo siać niepewność i postrach wśród społeczności imigrantów, i zniechęcać do tego, by myśleli o osiedleniu się w USA.  Mecenas Ewa Brożek przeprowadza nas krok po kroku przez zapis najnowszego rozporządzenia, dzieli się swoim doświadczeniem pracy z urzędnikami imigracyjnymi i wyjaśnia w szczegółach kto nie powinien się martwić na zapas i dlaczego.

  6. May 16

    USA: Samobójstwo supermocarstwa. Rozmowa z Radosławem Korzyckim

    W najnowszym odcinku Eliza Sarnacka-Mahoney rozmawia z gościem Radosławem Korzyckim o tym, czy rzeczywiście mamy podstawy bić na alarm, że Ameryka popełnia na naszych oczach spektakularne samobójstwo. Radosław Korzycki jest amerykanistą, publicystą i komentatorem politycznym, m.in. w OKO.press, gazeta.pl i TOK FM, wcześniej był wieloletnim korespondentem polskich mediów w USA. Zajmuje się także animowaniem wydarzeń kulturalnych i produkcją teatru w warszawskim Śródmieściu. Punktem wyjścia do rozmowy jest niedawne wystąpienie (również esej na Substacku) znanego historyka i badacza systemów autorytarnych, Timothy Snydera, w którym wysunięta została teza, a przy okazji ukuty nowy polityczny termin, iż najnowsza historia USA to „samobójstwo supermocarstwa”. Radosław Korzycki nie ma wątpliwości, że wizyta Donalda Trumpa w Chinach to nie moment starcia dwóch równych sobie hegemonów, a już wizyta amerykańskiego sługi i petenta na dworze azjatyckiego lidera, które własne karty rozgrywa nieporównanie lepiej niż obecny rezydent Białego Domu. Zgadza się też, że oznak, iż USA stoi nad przepaścią, w którą samo się spycha nie brakuje: wysadzone bezpieczniki demokracji sygnowane przez monopartyjne rządy wyznawców kultu jednostki, upolityczniony Sąd Najwyższy popierający praktyki nieograniczonego gerrymanderingu (manipulacja mapami wyborczymi), kurczące się wpływy instytucji publicznych oraz pogarszający się stan finansów publicznych, w których eskalujące koszty wojny w Iranie i nieodpowiedzialnej polityki celnej odgrywają pierwszoplanowe role. Rosnące koszty życia, które kształtują wyborczy sentyment Amerykanów wskazują, że w jesiennych wyborach połówkowych wygrają demokraci. Jaskółki tego zwycięstwa obserwujemy już od jakiegoś czasu zarówno w wyborach specjalnych, jak i finiszujących w chwili obecnej prawyborach. Na scenach lokalnych nie brakuje jednocześnie nowego formatu polityków krytykujących przywódczą gerontokrację strony demokratycznej i z powodzeniem rozgrywających w swoich kampaniach nawet wątki religijne, jak np. James Talarico z Teksasu. Czy wygrana demokratów udaremni samobójstwo supermocarstwa? Odsunie je w czasie, jednak jego zażegnanie będzie zależało od efektywnych działań długofalowych. W tych zaś już dzisiaj trzeba uwzględniać scenariusz, że choć  Trumpizm wygaśnie, to prawica, która po nim przyjdzie będzie jeszcze bardziej skrajna i radykalna. Radosław Korzycki nie wyklucza, że może to być np. nowa polityczna formacja ulubieńca altrightu i antysemitów Nicka Fuentesa, którego zasięgi w ostatnim czasie tylko rosną. W kolejce do prezydentury stoi także J.D. Vance, skrajny oportunista, o którym od początku było wiadomo, że jest tylko marionetką w rękach krzemowych oligarchów. Ameryka i świat, jaki sobie roją ludzi pokroju Petera Thiela od dawna już przecież nie ma z demokracją nic wspólnego.

  7. May 9

    Rozmową z Magdą Gacyk o doomerach i spinerach Krzemowej Doliny

    W najnowszym odcinku Eliza Sarnacka-Mahoney rozmawia z gościnią Magdą Gacyk o tym, czego i dlaczego boimy się myśląc o dalszym rozwoju sztucznej inteligencji, oraz czy te obawy są w pełni uzasadnione. Magda Gacyk, od ponad dwudziestu lat mieszkanka Krzemowej Doliny, jest dziennikarką i analityczką trendów na styku techniki, ekonomii oraz kultury. Na co dzień związana z radiem 357, gospodyni audycji CyberMagda, jest również autorką książek na temat Big Techów, w tym m.in. „Ścigając Steve’a Jobsa” oraz w „Zabawy w Boga. Ludzie o magnetycznych palcach”.Nie ma wątpliwości – żyjemy w przełomowych czasach, a technologie związane z rozwojem sztucznej inteligencji, którą jednocześnie i podziwiamy, i przeklinamy, wzbudzają w nas coraz więcej strachu. Zdecydowana większość Amerykanów z branży pracy umysłowej obawia się, że kolejna wersja AI będzie już tak doskonała, iż zdolna efektywnie przejąć ich obowiązki i tym samym pozbawić etatu, na co pracodawca oczywiście tylko z radością przykaśnie. Obywatelski gniew i pushback, któremu przewodzą „luddyści” (ang. luddites – przeciwnicy nowych technologii) przybiera więc na sile i coraz częściej skutkuje aktami realnej przemocy. Przekonał się o tym szef OpenAI Sam Altman w połowie kwietnia tego roku, gdy jego dom w San Francisco został najpierw zaatakowany koktajlem Mołotowa, a potem również ostrzelany. Tylko czy scenariusz bezprecedensowych w skali zwolnień na skutek implementacji AI, a w dalszej kolejności powstanie supermaszyny wymykającej się nam spod kontroli i nawet realizującej wizję zagłady ludzkości rzeczywiście jest taki bliski i realny? Ile w tym, czym karmią nas liderzy i spinerzy BigTechów jest prawdy, a ile skalkulowanego marketingu? Proporcje mogą nas zaskoczyć.

About

Witaj na oficjalnym kanale podcastu „Bieguny Ameryki” – miejsca, gdzie ścierają się idee, a różne spojrzenia na rzeczywistość kształtują pełniejszy obraz wydarzeń za oceanem! 🌎 📌 O czym rozmawiamy? Analizujemy najważniejsze wydarzenia ze świata amerykańskiej polityki i życia społecznego – od gorących debat w Kongresie, przez wybory i kampanie, po codzienne sprawy, które kształtują życie Amerykanów. 🎙 Kto prowadzi podcast? 🔹 Eliza Sarnacka-Mahoney – pisarka i dziennikarka, autorka książek o USA. 🔹 Jan Białostocki – dziennikarz radiowy. ✦ Różne bieguny. Jeden podcast. ✦

You Might Also Like