W rozmowie z Sylwestrem Szmydem, trenerem i dyrektorem sportowym Red Bull – BORA – hansgrohe, jednym z głównych tematów było podejście do treningu, które dla wielu kolarzy, szczególnie amatorów, może wydawać się nieintuicyjne: żeby jeździć szybko, trzeba najpierw nauczyć się jeździć wolno.Szmyd zwraca uwagę, że wielu zawodników ma problem z jazdą spokojną. Zamiast traktować lekkie treningi jako realny element budowania formy, jadą za mocno, „grillując się” w tempie, które nie jest ani prawdziwą regeneracją, ani jakościową intensywnością. Efekt jest prosty: kiedy przychodzi czas na mocne akcenty, organizm nie jest gotowy, bo wcześniej nie dostał przestrzeni na odpoczynek.W rozmowie mocno wybrzmiewa też temat ekonomii wysiłku. Każda niepotrzebna minuta powyżej progu, każdy zbędny skok i każda dodatkowa seria treningowa mają swój koszt. Szmyd podkreśla, że dobra dyspozycja nie powinna być pretekstem do dokładania kolejnych powtórzeń. Wręcz przeciwnie: kiedy noga jest dobra, trzeba o nią dbać, a nie od razu ją „spalać”.Dużo miejsca poświęcono również różnicy między amatorami a zawodowcami. Amatorzy często trenują za mocno, bo mają mało czasu i chcą z każdej jazdy „coś wycisnąć”. Zawodowcy z doświadczeniem coraz lepiej rozumieją, że forma nie bierze się wyłącznie z cierpienia, ale z właściwego rozłożenia bodźców: spokojnej jazdy, mocnych akcentów wtedy, kiedy są potrzebne, oraz odpoczynku.Ważnym wątkiem była także odporność na zmęczenie, czyli zdolność do generowania wysokiej mocy nie na świeżo, ale po wielu godzinach wysiłku. To właśnie ten element często odróżnia najlepszych kolarzy od tych, którzy dobrze wypadają tylko w krótkich testach. Szmyd pokazuje, że w nowoczesnym kolarstwie liczy się nie tylko maksymalna moc, ale przede wszystkim to, ile zostaje jej na końcu wyścigu.Pod koniec rozmowy pojawia się również temat taktyki. Wyścig kolarski nie polega na tym, żeby udowodnić, że jest się najmocniejszym, ale żeby jak najlepiej wykorzystać swoją energię. Zbyt częste skoki, kasowanie każdej akcji i jazda „na pokaz” mogą sprawić, że ktoś inny wygra wyścig naszymi nogami.Najprostszy wniosek z tej rozmowy? Trening nie polega na tym, żeby cały czas jeździć mocno. Kluczem jest umieć jechać spokojnie wtedy, kiedy trzeba jechać spokojnie, oraz naprawdę mocno wtedy, kiedy trening tego wymaga. Właśnie ta umiejętność oddziela chaotyczne trenowanie od mądrego budowania formy.