Jest takie ikoniczne zdjęcie Tibora Hontyego pod tytułem "Zginął w ostatnich sekundach". Przedstawia zorganizowane w praskim Rudolfinium czuwanie przy ciele pułkownika Georgija Iwanowicza Sacharowa, dowódcy 208. dywińskiej brygady dział samobieżnych. Bohatera właściwie nie widać, zasłaniają go liczne bukiety kwiatów. Tuli się do niego kobieta w radzieckim mundurze, inna, stojąc na drugim planie, szlocha. Jeszcze dalej widać kolejnego krasnoarmiejsca, z automatem i srogą miną. Zdjęcie jest doskonałe - zarówno jeśli chodzi o kompozycję i jak i światło. Absolutnie więc nie ma się co dziwić temu, że przez kilkadziesiąt lat było jednym z symboli radzieckiego wyzwolenia Pragi, wyzwolenia do którego doszło dzień po zakończeniu II wojny światowej, 9 maja 1945 roku. Tyle, że nie. Bo 9 maja sowieci weszli do Pragi, którą dzień wcześniej wyzwolili sami powstańcy. Podczas walk z niemieckimi niedobitkami, w całym mieście zginęło 30 czerwonoarmistów - dla porównania, w ciągu czterech wcześniejszych dni powstania - 3 tysiące Niemców i 3 tysiące powstańców. Zresztą nawet śmierć samego Sacharowa nie miała nic wspólnego z wyzwalaniem Pragi, zginął on dzień wcześniej, na jej przedpolach, w wyniku przypadkowego, omyłkowego ostrzału innej sowieckiej formacji. Ale to propagandowe kłamstwo czy kłamstwa nie zmieniają faktu, że to Armia Czerwona wzięła na siebie główny ciężar wyzwalania Czech, ostatniego okupowanego przez Niemcy kraju Europy. I że w samej finałowej operacji praskiej zginęło kilkanaście tysięcy jej żołnierzy. Ale, o czym znów przez kilkadziesiąt lat pamiętano niezbyt chętnie, ginęli nie tylko krasnoarmiejcy - w walkach brali, u ich boku, udział też Polacy z II Armii Wojska Polskiego. I najmocniej się wykrwawiający Rumuni. Zupełnie zaś, przez tych kilkadziesiąt, słusznie minionych lat, nie mówiono o tym, że całe zachodnie Czechy wyzwolili Amerykanie Pattona. I że powstanie w Pradze pewnie mogłoby się skończyć wcześniej, gdyby Rosjanie pozwolili im nacierać dalej na wschód. W 126 odcinku Czechostacji przypominam o złożonej układance ostatniej wielkiej operacji II wojny światowej w Europie, opowiadam o tym, co w Pradze robili Własowcy, czy są powody, żeby śmiać się z czeskich partyzantów. Jest też o tym, jak manipulowano w przeszłości i manipuluje się współcześnie historią. Tu znajdziecie wcześniejsze odcinki Czechostacji, do których odsyłam w dziesiejszej opowieści: O zamachu na Heydricha O Powstaniu Praskim *** Jeśli podcast Wam się podoba i chcecie pomóc go rozwijać, możecie zostać Patronami lub Patronkami Czechostacji w serwisie Patronite. W tym tygodniu zdecydowali się na to: Joanna i Szymon Bardzo Wam dziękuję 3 Jeśli ktoś chce wesprzeć moją pracę a nie ma ochoty zobowiązywać się na dłużej, może mi też po po prostu postawić wirtualną kawę w serwisach Suppi, bądź Buy Coffee - gdzie Wam wygodniej. Za wszelkie wsparcie, także to dobrym słowem, łapką w górę, subskrypcją czy komentarzem - również bardzo dziękuję. Jak zawsze proszę też o wszelkie sygnały zwrotne w komentarzach czy mediach społecznościowych Czechostacji. Interakcje z Wami nie tylko są dla mnie często inspiracją przy wymyślaniu tematów kolejnych rozmów. One po prostu bardzo mnie motywują. Za co również - a właściwie to najbardzej, dziękuję. No i karmią algorytmy - dzięki waszej aktywności platformy podcastowe czy media społecznościowe uznają, że warto Czechostację pokazać też tym, którzy do tej pory jej nie znali. W jinglu podcastu wykorzystuję fragment IX symfonii „Z Nowego Świata” autorstwa Antoniny Dvořáka, działającego z MUSOPEN.ORG