Wpis ten jest częścią serii, w której chcę dzielić się tym, jak przysięga małżeńska pomaga mi być lepszym mężem, i jak jej poszczególne słowa wciąż mnie inspirują. Powyżej, możesz go także posłuchać w formie podcastu lub obejrzeć jako film na YouTube. Pozostałe wpisy z serii „Przysięga małżeńska” znajdziesz TUTAJ Na początek historyjka Czy wiecie, że wciąż istnieje coś takiego jak telegazeta? Ja dowiedziałem się o tym całkiem niedawno, gdy siadając przypadkowo na pilocie do telewizora, wcisnąłem jeden z nieużywanych przycisków. Mym oczom ukazał się charakterystyczny, czterokolorowy tekst. Z ciekawości przeklikałem parę stron, by przekonać się, że to medium nie tylko istnieje, ale wciąż żyje. Zaraz na początku przeczytałem o tym, co ostatnio powiedział prezydent, a kilkanaście kliknięć później ukazał się mi numer telefonu, pod którym kupię ekogroszek. Trochę dalej można nabyć nawet starego passata! 1.9 TDI, niebity, doinwestowany!Nieuchronnie dotarłem też do strony z wielkim, czerwonym napisem: “ORGAZM bez wychodzenia z domu!”, która dość dobitnie otworzyła sekcję ogłoszeń towarzyskich. Składała się ona z niezliczonych wpisów zawierających imię, miasto, wiek i dość precyzyjny wykaz różnych parametrów ciała. Pośród tego równie ciekawego, jak dziwnego, zbioru osobistości, moją uwagę przykuło jedno z ogłoszeń. Samotny w związku. Szukający szczęścia, uśmiechu i celu w życiu, pozna kobietę, która ma za sobą lub przeżywa podobne problemy sercowe jak ja. Wyślij sms o treści MARCIN na numer… Samotny w związku. Widząc to, zrobiło mi się autentycznie szkoda tego mężczyzny. Na tym skończyłem czytanie telegazety. Wrócę do niej pewnie dopiero wtedy, kiedy znów przypadkowo usiądę na pilocie.Samotny w związku. O tym będzie dzisiejszy wpis. JA JESTEM W moim cyklu wpisów na temat kolejnych słów przysięgi małżeńskiej zmierzam powoli do końca. Po pierwszej połowie przysięgi, która okazała się być pewnego rodzaju wprowadzeniem, dotarliśmy do momentu kulminacyjnego – do słowa Miłość. Następnie, wychodząc od niego, przeszliśmy przez kolejne wielkie zobowiązania – Wierność i Uczciwość. Wszystkie te słowa odkrywały przed nami kolejne płaszczyzny, na których buduje się miłość małżeńska.Ostatnim z wielkich przyrzeczeń są słowa: oraz, że Cię nie opuszczę, które w skrócie nazwać możemy ślubem Obecności. Wydaje się, że w świadomości społecznej, właśnie to nie opuszczę funkcjonuje jako najtrudniejsza część przysięgi małżeńskiej. Czytelnicy mojego bloga wiedzą już, że nie jest to prawdą, jednak w opinii wielu przyrzeczenia wierności i uczciwości złamać można tylko poprzez konkretne sytuacje, konkretne decyzje. Z tego powodu wydają się one nieco łatwiejsze do wypełnienia, bo nie wymagają ciągłych starań, a jedynie reagowania na incydenty. Przecież wystarczy nie całować obcych kobiet, czy mężczyzn, mniej więcej trzymać się mówienia prawdy i gotowe! Według tych samych osób nie opuszczę jest o tyle trudniejsze, że zakłada stałość, niezmienność, niezależnie od konkretnych decyzji czy okoliczności. Bardzo często wyrażenie nie opuszczę jest też jednym tchem wymawiane z aż do śmierci i w powszechnej świadomości ten moment, w którym przestaje obowiązywać przysięga, dotyczy przede wszystkim tego ostatniego postanowienia. Jak się okaże – nie do końca tak jest, ale o tym powiem trochę więcej w kolejnym wpisie. Czytelnicy mojego bloga doskonale wiedzą, że poszczególne słowa przysięgi wymagają od nas zdecydowanie więcej, niż tylko tego, co literalnie wyrażają. Wynika to z samego charakteru katolickiego małżeństwa. We wpisie o słowach za żonę / za męża, które przeniosły nas do Kany Galilejskiej, dowiedzieliśmy się, że celem małżeństwa jest świętość, celem małżeństwa jest taka miłość, która stanie się uwielbieniem Boga i doprowadzi małżonków do nieba. Idąc za tą myślą, słowo miłość wskazało nam krzyż, jako ideał miłości do którego zmierzamy. Słowo wierność pokazało nam, że nasza emocjonalność, a w szczególności seksualność, są przestrzeniami, w których małżonkom objawia się niebo, objawia się Bóg, który jest jednością Osób. Słowo uczciwość z kolei skierowało nasz wzrok na ikonę Eleusa, na której widzimy wtulonych w siebie małego Jezusa i Bogurodzicę.Czy widzicie tutaj pewną prawidłowość? Każde ze słów przysięgi małżeńskiej otwiera nam przestrzeń, w której stajemy się jak Bóg. Miłość agape, eros, filia – to wszystko miłości, które mają nas doprowadzić do nieba – do stanu, w którym “będziemy do niego podobni” (Por. 1J 3,3). Nie inaczej jest z przysięgą obecności. Aby nieco lepiej zrozumieć to przyrzeczenie, udajmy się w krótką podróż. Przenieśmy się 3300 lat wstecz, na teren azjatyckiej części dzisiejszego Egiptu. Pewien żyjący tam człowiek wykazał się sporym roztargnieniem. Doprowadziło to jednak do osobliwego spotkania. Zajmował się on wypasem owiec swojego teścia. Zamiast szukać dla nich trawiastych obszarów, zaprowadził całe stado w głąb pustyni. Tam jednak, na zboczu jednej z gór, spotkał Boga. Mojżesz, bo o nim mowa, usłyszał głos Boga i odpowiadając na ten głos rozpoczął rozmowę, która odmieniła los całego narodu. Doprowadziła ona do szeregu plag w Egipcie, wyzwolenia ludu i w konsekwencji – do zawarcia nowego, wielkiego przymierza z Bogiem. Albo używając nieco bliższego nam sformułowania – do zawarcia małżeństwa narodu z Bogiem.Zanim jednak do tego doszło, zanim obydwie strony wypowiedziały swoje ślubuję, tak jak w przysiędze małżeńskiej, musiały wypowiedzieć swoje imiona. Oblubienicą był cały Izrael. Kto jednak był Oblubieńcem? Jego Imię poznajemy już na samym początku. Mojżesz, rozmawiając z Bogiem, doskonale wie, że jeśli z tego ambitnego planu ma cokolwiek wyjść, musi wiedzieć z kim ma do czynienia. Nie wchodzi się w związek małżeński nie wiedząc nawet jak druga strona ma na imię. W Księdze Wyjścia czytamy, jak to poznawanie się wyglądało: Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć?» Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was». Księga Wyjścia 3,13-14 Imię Boga to JESTEM. Dokładnie w ten sam sposób przedstawił się Jezus tym, którzy przyszli do Ogrójca, by go pojmać. (Por J 18,5-6) Bóg jest Osobą wykraczającą poza czas. Błędem byłoby powiedzenie, że istnieje od początku czasu. To tak, jakby bohater filmu na YouTube powiedział o nas, oglądających, że istniejemy od początku. Czyli z jego perspektywy istniejemy dopiero od pierwszej sekundy filmu. Tak jak naszego istnienia nie ogranicza pasek postępu YouTube’a, tak Boga nie ogranicza pasek postępu naszego czasu. On po prostu JEST. Wróćmy do przysięgi małżeńskiej. Czy zatem rozważane dzisiaj nie opuszczę w pierwszej kolejności nie wskazuje nam na Imię Boga, który JEST? Wydaje mi się, że właśnie to Imię ukazujące naturę Boga, ukazuje też naturę miłości małżeńskiej. Wypowiadając oraz że Cię nie opuszczę, małżonkowie ślubują, że od teraz będą, że od teraz ich relacja będzie wypełniona jestem. Składając sobie wzajemnie przysięgę, małżonkowie przedstawiają się sobie Imieniem Boga. W ten sposób obydwoje, po raz kolejny, wyrażają pragnienie stawania się jak Bóg, kochania tak, jak Bóg. Skoro zaś miłość Boga nie jest ograniczona czasem, bo wykracza poza czas, skoro nie jest zależna od pojedynczych zdarzeń i sytuacji, skoro miłość Boga nie pojawia się i nie znika, ale jest stała, po prostu JEST, to również taka ma być nasza miłość małżeńska. Znów zatem wspinamy się na wyżyny. Przecież nie jesteśmy w stanie nawet w pełni pojąć natury Boga, która wykracza poza nasze rozumienie czasu. Jak więc mamy w ten sam sposób kochać? JESTEM codziennie Cóż… Nie oszukujmy się, że dojdziemy do tego w pierwszym dniu małżeństwa. Nie oszukujmy się nawet, że będziemy tam na pewno po kilkudziesięciu latach stażu. Od czegoś jednak trzeba zacząć. Proponuję zrobić to tak, jak rozpoczęła się relacja Mojżesza. Proponuję zacząć od JESTEM. Twoja żona ma tragiczny dzień? Zaczęło się od okresu, potem wylanej na siebie herbaty i zalania nowej bluzki, krytyki od szefa, a na końcu spóźnienia się na autobus do domu? Całe jej wnętrze to teraz występujące naprzemiennie “Wrrr…” i “Chlip…”?– JESTEM.Twój mąż nie umie sobie poradzić z presją, którą wszyscy na nim wywierają? Widzisz, że wręcz przygarbił się fizycznie od ciężaru, który niesie? Nie wiesz, czy to już początek jakiejś depresji?– JESTEMWłaśnie dostaliście wyniki badań. Najgorsze z możliwych. Zostało maksymalnie dwa lata życia?– JESTEMPrzed momentem sprawdziliście wynik testu. Dwie kreski. Obydwoje płaczecie z radości, bo walczyliście o to dziecko tak długo?– JESTEMOstatnio jest po prostu normalnie. Zwyczajnie żyjecie, dni są podobne, ale chcecie, żeby każdy z nich był przynajmniej przyzwoity?– J