Zwierciadło Podcasty

Zwierciadło

„Zwierciadło Podcasty” to rozmowy o psychologii, kulturze, wychowaniu, podróżach i dobrym życiu. Naszymi gośćmi są znani eksperci, badacze oraz ludzie zaangażowani w promocję aktualnej i sprawdzonej wiedzy ze wszystkich tych dziedzin.

  1. „Wmawia się nam: macie się pilnować, jesteście delikatne”. Czy bycie niegrzeczną jest formą buntu? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller 6” odc. 5

    3d ago

    „Wmawia się nam: macie się pilnować, jesteście delikatne”. Czy bycie niegrzeczną jest formą buntu? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller 6” odc. 5

    „Niegrzeczni kochają wolność” – mówi Katarzyna Miller w najnowszym odcinku podcastu „Przerwa na kawę”. W rozmowie z Joanną Olekszyk psycholożka rozprawia się z jednym z najbardziej trwałych stereotypów dotyczących kobiet. Grzeczność, która miała być zaletą, często okazuje się narzędziem kontroli. Niegrzeczność natomiast bywa pierwszym krokiem do wolności, autentyczności i życia na własnych zasadach. Grzeczne dziewczynki idą... Od najmłodszych lat dziewczynki słyszą, że powinny być miłe, spokojne i rozsądne. Mają nie sprawiać kłopotów, nie wychylać się i nie zajmować zbyt dużo miejsca. W efekcie wiele kobiet dorasta z przekonaniem, że ich wartość zależy od tego, czy spełniają oczekiwania innych. Joanna Olekszyk zwraca uwagę na paradoks, który wciąż funkcjonuje w społecznej świadomości: „Mówi się: chłopców trzeba pilnować, a dziewczynki muszą się pilnować”. Różnica wydaje się subtelna, ale niesie ze sobą ogromny ciężar. Chłopcom wybacza się więcej, dziewczynki od początku uczone są samokontroli. Katarzyna Miller nie ma wątpliwości, że taki model wychowania pozostawia ślad na całe życie. Jak zauważa, kobietom przez lata powtarzano: „Nam się wmawia: macie się pilnować, jesteście delikatne. To wszystko bardzo krzywdzące”. Za pozorną troską często kryje się bowiem ograniczanie sprawczości i tłumienie naturalnej potrzeby wyrażania siebie. Niegrzeczność jako akt odwagi W języku codziennym słowo „niegrzeczna” nadal brzmi jak zarzut. W rozmowie z Joanną Olekszyk Katarzyna Miller proponuje jednak zupełnie inne spojrzenie. Według niej niegrzeczność nie musi oznaczać braku kultury czy szacunku dla innych. Psycholożka podkreśla, że „niegrzeczność to forma buntu. Niegrzeczność jest kolorowa”. Kryje się w niej energia zmiany, gotowość do przekraczania narzuconych granic i odwaga, by nie podporządkowywać się każdemu oczekiwaniu otoczenia. Kolorowa niegrzeczność nie polega na ranieniu innych. Oznacza raczej zgodę na własne zdanie, własne potrzeby i własne wybory. Czasem przybiera postać odmowy. Innym razem jest decyzją o zmianie pracy, zakończeniu niesatysfakcjonującej relacji albo wyrażeniu opinii, która nie spodoba się wszystkim. W takim ujęciu niegrzeczność staje się nie przeciwieństwem dobrego wychowania, lecz warunkiem dojrzałej wolności. Kobiece ciało pod społeczną kontrolą Presja dotycząca zachowania nie jest jedynym narzędziem dyscyplinowania kobiet. Równie silnie oceniany bywa wygląd. Joanna Olekszyk zauważa, że „kobiety się dyscyplinuje też naszym wyglądem, gdy jesteśmy niedbale ubrane albo nieumalowane”. Codzienność wielu kobiet wciąż wypełniają niewypowiedziane oczekiwania. Trzeba wyglądać odpowiednio, zachowywać się odpowiednio i nieustannie zarządzać własnym wizerunkiem. Każde odstępstwo od normy może stać się pretekstem do oceny. Dlatego tak wyzwalająco brzmi refleksja redaktorki naczelnej „Zwierciadła”, że „czasem czerwona szminka, a czasem blade oko i też jesteś sobą wtedy”. Autentyczność nie potrzebuje przecież jednego obowiązującego kostiumu. Kobiecość nie mieści się w sztywnych ramach, a prawo do decydowania o własnym wyglądzie jest częścią osobistej wolności. Niegrzeczni kochają wolność W rozmowie pojawia się jeszcze jedna ważna myśl. Katarzyna Miller mówi wprost: „Niegrzeczni kochają wolność”. W tym jednym zdaniu zawiera się filozofia życia, która zachęca do większej odwagi wobec własnych pragnień. Wolność nie oznacza egoizmu ani ignorowania innych ludzi. Oznacza natomiast rezygnację z ciągłego dopasowywania się do cudzych oczekiwań. Wymaga zgody na to, że nie wszyscy będą zadowoleni z naszych decyzji. W świecie pełnym poradników uczących, jak być idealną partnerką, matką, pracowniczką czy liderką, słowa Miller brzmią jak przypomnienie o czymś fundamentalnym: życie nie jest egzaminem z poprawności. Dobrze wychowana i niegrzeczna Najciekawsze pytanie tego odcinka nie dotyczy jednak buntu. „Czy można być niegrzeczną będąc dobrze wychowaną?” – pyta Katarzyna Miller.

    43 min
  2. „Jeśli dziecko padło ofiarą hejtu, zbieramy dowody i od razu reagujemy”. Marta Majorczyk o tym, że przemoc w szkole zaczyna się od dokuczania | „Dylematy mamy i taty”, odc. 6

    4d ago

    „Jeśli dziecko padło ofiarą hejtu, zbieramy dowody i od razu reagujemy”. Marta Majorczyk o tym, że przemoc w szkole zaczyna się od dokuczania | „Dylematy mamy i taty”, odc. 6

    „Dzieci częściej dokuczają tym rówieśnikom, którzy mają predyspozycje do bycia ofiarą przemocy. Warto zwracać uwagę, jaką dziecko ma mowę ciała, żeby było pewne siebie i głośno mówiło, co czuje” - mówi pedagożka i doradczyni rodzinna, Marta Majorczyk w podcaście „Dylematy mamy i taty”, który prowadzi Alina Gutek, zastępczyni redaktorki naczelnej „Zwierciadła”. Rozmowa pokazuje, że szkolne trudności rzadko zaczynają się od słabszych ocen. Znacznie częściej pierwszym sygnałem alarmowym staje się zachowanie, emocje albo ciało dziecka. Sponsorem odcinka jest Boiron. Rodzice często są przekonani, że jeśli dziecko nie narzeka, wszystko jest w porządku. Tymczasem ono bardzo długo próbuje radzić sobie same. Nie chce martwić dorosłych, boi się ich oceny albo zwyczajnie nie potrafi nazwać swoich emocji. Zamiast opowiedzieć o lęku czy samotności, zaczyna skarżyć się na ból brzucha, głowy, napięcie mięśni czy nawracające infekcje. Przede wszystkim trening społeczny Paradoks współczesnego rodzicielstwa polega na tym, że chcąc chronić dzieci przed stresem, często odbieramy im możliwość zdobywania doświadczeń. Coraz lepiej widać to choćby w funkcjonowaniu dzienników elektronicznych. Rodzice wiedzą o szkolnych uwagach szybciej niż same dzieci zdążą wrócić do domu. Jak zauważa Alina Gutek, taki system nie sprzyja samodzielnemu rozwiązywaniu konfliktów. Marta Majorczyk opisuje sytuacje, które dziś stają się codziennością. Dziecko dostaje uwagę, rodzic odczytuje ją jeszcze w pracy i natychmiast wysyła wiadomość. Uczeń łamie zakaz korzystania z telefonu podczas lekcji, żeby wszystko wyjaśnić. „Nie róbmy tak. Dajmy dziecku wyjaśnić sytuację, gdy wróci do domu i poznajmy jego punkt widzenia” – apeluje psycholożka. Nieprzypadkowo dodaje również, że dziecko potrzebuje przede wszystkim treningu społecznego, a nie rodzica, który nieustannie interweniuje w jego imieniu. Jak buduje się odporność psychiczna? Rodzice często pytają, jak przygotować dziecko na hejt, wykluczenie czy przemoc rówieśniczą. Zdaniem Marty Majorczyk odporność psychiczna nie rodzi się podczas jednej poważnej rozmowy. „Dzieci powinny od małego umieć komunikować się odważnie zarówno w stosunku do rówieśników, jak i dorosłych” – podkreśla ekspertka. Pewność siebie buduje się poprzez codzienne doświadczenia. Samodzielne zakupy, poproszenie o pomoc sprzedawcy czy zapłacenie przy kasie bywają znacznie cenniejszym treningiem odwagi, niż mogłoby się wydawać. Psycholożka przypomina również, że przemoc bardzo często zaczyna się niewinnie. „Zaczyna się od dokuczania. Dzieci częściej dokuczają tym, które mają predyspozycje do bycia ofiarą przemocy” – mówi. Dlatego warto zwracać uwagę na mowę ciała dziecka, uczyć je głośnego komunikowania swoich granic oraz pomagać budować choć jedną bliską relację z rówieśnikiem, która daje poczucie bezpieczeństwa.Gdy pojawia się hejt Przemocy nie wolno bagatelizować ani liczyć na to, że problem sam minie. Marta Majorczyk podkreśla, że jeśli dziecko padło ofiarą hejtu, należy zbierać dowody i reagować natychmiast. Przepisy dotyczące ochrony małoletnich dają dziś konkretne narzędzia działania. Jednocześnie szkoła powinna zadbać nie tylko o osobę pokrzywdzoną, ale również o sprawcę, próbując przerwać mechanizm przemocy. Najważniejszy wniosek z rozmowy pozostaje jednak prosty. Dziecko nie potrzebuje rodziców idealnych. Potrzebuje dorosłych, którzy potrafią słuchać, zauważają subtelne sygnały i nie uzależniają miłości od ocen w dzienniku. W świecie pełnym presji właśnie taka uważność okazuje się najlepszym wsparciem. Sponsorem odcinka jest Boiron.

    59 min
  3. „Nie mogę się do siebie dodzwonić". Gosia Ohme o problemach kobiet w tzw. drugim akcie życia | „Ukryte piękno”. odc. 27

    5d ago

    „Nie mogę się do siebie dodzwonić". Gosia Ohme o problemach kobiet w tzw. drugim akcie życia | „Ukryte piękno”. odc. 27

    „Nie mogę się do siebie dodzwonić” – to jeden z najczęstszych problemów kobiet na kręgach kobiecych: że ja już nie wiem, kim jestem, co czuję – mówi psycholożka Małgorzata Ohme w podcaście Ukryte piękno magazynu Zwierciadło. W rozmowie z Magdaleną Kuszewską opowiada o kobietach, które przez lata uczyły się spełniać oczekiwania innych, zapominając o własnych potrzebach. Dlaczego tak trudno uznać siebie za wystarczającą? Skąd bierze się lęk przed odrzuceniem? I dlaczego właśnie po czterdziestce wiele kobiet odzyskuje własny głos, także poprzez sposób ubierania się? Sponsorem odcinka jest marka bonprix, świętująca w tym roku swoje 40-lecie. Polska kultura przez dekady nagradzała kobiety za rezygnowanie z siebie. Opieka nad innymi, poświęcenie i gotowość do ratowania wszystkich stały się niemal społecznym obowiązkiem. Jak mówi Ohme, „jesteśmy naddające, poświęcające i ratujące. Tak nas społecznie i kulturowo, szczególnie w Polsce, wytresowano”. Jednocześnie słyszymy sprzeczne komunikaty: rozwijaj się, bądź niezależna, stawiaj granice, ale nie przesadzaj. Psycholożka trafnie podsumowuje ten paradoks słowami: „mamy szczególne męczeństwo i dajemy sprzeczny komunikat: bądź asertywna, ale nie za bardzo”. Największy lęk nie dotyczy porażki Zmiana nie jest trudna dlatego, że wymaga wysiłku. Znacznie trudniejsza okazuje się obawa przed reakcją otoczenia. Zdaniem Małgorzaty Ohme „najsilniejszy lęk w nas, który nas powstrzymuje, to lęk przed porzuceniem”. Dlatego kobiety tak często rezygnują z marzeń, nowych pasji czy odważniejszych decyzji. Psycholożka przywołuje historię swojej siostry, która po czterdziestce zaczęła tańczyć. Zamiast wsparcia spotkała się z odejściem wielu znajomych. Takie doświadczenia pokazują, że rozwój potrafi zachwiać dotychczasowym układem relacji. Drugi akt życia zaczyna się po czterdziestce Rozmowa nieprzypadkowo dotyka kobiet dojrzałych. Właśnie wtedy wiele z nich przestaje żyć wyłącznie według cudzych scenariuszy. Jak zauważa Małgorzata Ohme, „pierwszy akt: bycie dla innych, drugi akt: to bycie dla siebie”. Nie oznacza egoizmu, lecz odzyskiwanie kontaktu z własnymi potrzebami. Psycholożka dodaje, że „budowanie tożsamości to eksperymentowanie z różnymi tożsamościami. Pierwszy taki moment przypada na dojrzewanie, a potem po 40.” Styl jako język, którym opowiadamy o sobie Jednym z najbardziej zaskakujących wątków rozmowy okazuje się moda. Magdalena Kuszewska pyta, czy sposób ubierania może wspierać proces zmiany. Odpowiedź psycholożki jest jednoznaczna. „Ma ogromne znaczenie. To, jak się ubieram, ma ogromne znaczenie dla tego, jak wyrażam siebie i kogo do siebie zapraszam.” Ubranie przestaje być wyłącznie estetyką. Staje się komunikatem wysyłanym zarówno światu, jak i samej sobie. Nieprzypadkowo partnerem odcinka jest marka bonprix, która obchodzi w tym roku 40-lecie działalności. W czasach, gdy coraz więcej marek pokazuje kobiety w różnym wieku, z różnymi sylwetkami i historiami, moda coraz częściej przestaje być narzędziem oceniania, a zaczyna wspierać autentyczność. Godność, emocje i uznanie siebie W świecie pełnym porad dotyczących pewności siebie Małgorzata Ohme proponuje inne słowo – godność. Przypomina, że „godność pochodzi z duchowości i oznacza, że każdy przychodzi na świat jako wystarczający i kompletny”. Razem z nią otrzymujemy emocje, które pełnią funkcję strażników. Dlatego, jak podkreśla psycholożka, „smutek jest strażnikiem serca”, podobnie jak złość. Nie są przeszkodą, lecz sygnałem, że jakaś ważna potrzeba pozostaje niezauważona. Finał rozmowy przynosi prostą, ale niezwykle poruszającą odpowiedź na pytanie Magdaleny Kuszewskiej o uznanie siebie. Małgorzata Ohme mówi: „Ja uznaję siebie, dodzwoniłam się do siebie.” Być może właśnie o tym jest dojrzałość. Nie o perfekcji, nie o ciągłym poprawianiu siebie i nie o zdobywaniu kolejnych osiągnięć. Chodzi o moment, w którym kobieta zaczyna sprawdzać, czy naprawdę słyszy własny głos. Sponsorem odcinka jest marka bonprix.

    1h 7m
  4. „Szef jak robi coś źle, to przeprasza. Korony nie traci”. Czemu Anna Rulkiewicz nie lubi niedzieli i jak ropoznaje, że menadżer jest liderem? | „Ukryte piękno”. odc. 27

    6d ago

    „Szef jak robi coś źle, to przeprasza. Korony nie traci”. Czemu Anna Rulkiewicz nie lubi niedzieli i jak ropoznaje, że menadżer jest liderem? | „Ukryte piękno”. odc. 27

    „Większość spraw jest zdeterminowana przez nasze zachowanie. Trzeba być odważnym i realizować swoje marzenia” – mówi Anna Rulkiewicz, menedżerka z ponad 30-letnim doświadczeniem, autorka książka „Moc wartości. Przywództwo w świecie zmian” (Wydawnictwo Zwierciadło) i gościni podcastu „Ukryte piękno" prowadzonego przez Annę Augustyn-Protas. Rozmowa nie jest jednak kolejnym poradnikiem o sukcesie. Raczej próbą odpowiedzi na pytanie, czym dziś jest odpowiedzialne przywództwo, jak nie zgubić siebie w świecie nieustannych zmian i od czego zaczyna prawdziwy lider, gdy zaczyna pracować z ludźmi. Anna Augustyn-Protas pyta swoją rozmówczynię, Annę Rulkiewicz, która jest prezeską Grupy Lux Med, wiceprezydentką Konfederacji Lewiatan, prezeską Związku Pracodawcy dla Zdrowia, członkinią Rady Uczelni SGH, czy rzeczywiście coraz mniej osób chce obejmować wysokie stanowiska i brać na siebie odpowiedzialność. W końcu sama Anna Rulkiewicz zauważa, że lider bierze na siebie również lęki innych. Od „ja” do „my” Najciekawsze w tej rozmowie okazuje się odczarowanie samego pojęcia lidera. Anna Rulkiewicz nie traktuje przywództwa jako nagrody za zawodowy sukces. Opowiada o nim jak o procesie dojrzewania. Jak mówi, moment przełomowy następuje wtedy, gdy człowiek przestaje myśleć wyłącznie o własnej karierze, a zaczyna koncentrować się na zespole. Właśnie wtedy dokonuje się najważniejsza zmiana – przejście od „ja” do „zespołu”. Lider nie buduje swojej pozycji kosztem innych. Tworzy warunki, w których inni mogą rosnąć. Bliskość i dystans również nie wykluczają się w tym modelu zarządzania. Dobry szef słucha ludzi, zna ich potrzeby, pozostaje uważny na emocje, ale jednocześnie potrafi zrobić krok w tył. Dzięki temu daje przestrzeń do samodzielności i rozwoju, zamiast uzależniać współpracowników od własnych decyzji. Siła przepraszania i odwaga słuchania W kulturze organizacyjnej przez lata przeprosiny uchodziły za oznakę słabości. Anna Rulkiewicz przekonuje, że jest dokładnie odwrotnie. Podczas rozmowy bez wahania przyznaje, że szef powinien przepraszać, jeśli popełni błąd. Nie odbiera sobie w ten sposób autorytetu. Wręcz przeciwnie – zyskuje go, pokazując, że odpowiedzialność dotyczy również lidera. Podobnie traktuje informację zwrotną. Raz w miesiącu organizuje spotkania z pracownikami i zadaje jedno, pozornie proste pytanie: „Powiedz mi coś, czego nie wiem”. Zachęca zespół do szczerego feedbacku, ponieważ – jak podkreśla – bez otwartości organizacja nie będzie się rozwijać. Informacja zwrotna nie jest dla niej zagrożeniem, ale darem, który pozwala dostrzec własne ograniczenia i stale się uczyć. Takie podejście trudno oddzielić od jeszcze jednej wartości, do której wielokrotnie wraca w rozmowie – autentyczności. Według Anny Rulkiewicz autentyczność i spójność są nierozłączne. Człowiek, który mówi jedno, a robi drugie, wcześniej czy później traci wiarygodność. Nieprzypadkowo rozmówczyni Anny Augustyn-Protas podkreśla także znaczenie samotności. Umiejętność bycia samą ze sobą traktuje jako jeden z warunków wewnętrznego spokoju. Potrafi odpoczywać bez poczucia winy, a chwile spędzone w ciszy nie są dla niej nudą, lecz sposobem na odzyskanie równowagi. Jednym z ważnych tematów podcastu jest również książka „Moc wartości. Przywództwo w świecie zmian”, wydana przez Wydawnictwo Zwierciadło. Anna Rulkiewicz nie przedstawia jej jako kolejnego biznesowego poradnika pełnego gotowych recept. Jak sama mówi, powstała z potrzeby oddania innym tego, co sama otrzymała od mentorów, współpracowników i życiowych doświadczeń. W książce znalazły się nie tylko refleksje dotyczące przywództwa, ale również praktyczne ćwiczenia pomagające lepiej poznać siebie. Anna Augustyn-Protas zwraca uwagę choćby na zadanie polegające na wypisaniu własnych wartości – proste, a jednocześnie uruchamiające głęboką refleksję nad tym, czy rzeczywiście żyjemy zgodnie z tym, co deklarujemy. Publikacja pokazuje, że skuteczne zarządzanie zaczyna się od zarządzania sobą.

    53 min
  5. „Kobiety dojrzałe są pewne siebie, dlatego przyciągają młodszych mężczyzn”. Aleksandra Kurzak o hormonach po 40-tce i miłości „po przejściach” | „Ukryte piękno”. odc. 26

    Jun 19

    „Kobiety dojrzałe są pewne siebie, dlatego przyciągają młodszych mężczyzn”. Aleksandra Kurzak o hormonach po 40-tce i miłości „po przejściach” | „Ukryte piękno”. odc. 26

    „Po czterdziestce mamy wewnętrzne światło, bo odpuszczamy” – mówi Aleksandra Kurzak w rozmowie z Beatą Biały w podcaście „Ukryte piękno”. Jedna z najwybitniejszych śpiewaczek operowych świata opowiada o cenie sukcesu, kobiecej sile, macierzyństwie, które nie przyszło od razu z serca, oraz o tym, dlaczego w świecie opery wciąż kobietom jest trudniej niż mężczyznom. Kariera Aleksandry Kurzak mogłaby stać się gotowym scenariuszem filmu o spełnionych marzeniach. Szybko zdobyła wszystko, o czym młoda śpiewaczka operowa może marzyć.– Przed trzydziestką zaliczyłam tzw. operową koronę (Teatro alla Scala w Mediolanie, Wiener Staatsoper w Wiedniu, Royal Opera House w Londynie i Metropolitan Opera w Nowym Jorku - od red.) – mówi. Wbrew stereotypom wielka scena nie napompowała jednak ego artystki. Zapytana przez Beatę Biały o wpływ sceny na człowieka odpowiada bez wahania: – Mnie nauczyła pokory. Temat tabu. Gdy hormony wpływają na głos W rozmowie pojawia się również temat, o którym rzadko mówi się publicznie, a jeszcze rzadziej w środowisku operowym. – Perimenopauza rozwala nam świat totalnie, a w naszym zawodzie o tym się nie mówi, choć hormony bardzo wpływają na głos kobiety – podkreśla Kurzak. Wypowiedź artystki wybrzmiewa szczególnie mocno, ponieważ dotyka doświadczenia milionów kobiet. W czasach, gdy coraz częściej mówi się o zdrowiu psychicznym i dobrostanie, menopauza oraz perimenopauza nadal pozostają obszarami pełnymi przemilczeń. Najpiękniejsze jesteśmy po czterdziestce W kulturze obsesyjnie skupionej na młodości słowa Aleksandry Kurzak w podcaście „Ukryte piękno” brzmią jak manifest dojrzałości. – Kobieta jest najpiękniejsza po czterdziestce - mówi. Dlaczego? – Mamy wewnętrzne światło. Odpuszczamy - mówi Ola i zauważa, że coraz częściej młodsi mężczyźni wybierają związki z dojrzałymi kobietami. Sama zapytała kiedyś młodszego kolegę, skąd bierze się to zjawisko. Odpowiedź była prosta: dojrzałe kobiety imponują pewnością siebie. Nie muszą już nikomu niczego udowadniać, podczas gdy młodsze często zmagają się jeszcze z kompleksami i niepewnością. Temat tabu. Miłość po przejściach Historia miłości Aleksandry Kurzak i jej męża mogłaby posłużyć za materiał na romantyczny film. – Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością – tak się spotkaliśmy – opowiada. Za nimi były rozwody, rozczarowania i nieudane relacje. Artystka otwarcie przyznaje, że zdarzyło jej się również być „tą drugą”. Najbardziej niezwykły pozostaje jednak fakt, że jej przyszły mąż oświadczył się po zaledwie dziesięciu dniach znajomości. Życie lubi pisać scenariusze, których nie przewidują nawet najbardziej doświadczeni reżyserzy. Temat tabu. Macierzyństwo bez lukru Jednym z najbardziej poruszających momentach rozmowy jest szczere wyznanie dotyczące macierzyństwa – Nie miałam instynktu macierzyńskiego. Decyzja o dziecku była początkowo racjonalna. Aleksandra, jedynaczka, nie chciała zostać sama w przyszłości. Dopiero później okazało się, jak bardzo zmieni jej życie. – Z perspektywy czasu była to najlepsza decyzja mojego życia. Narodziny dziecka nie przyniosły jednak natychmiastowej fali szczęścia. – Miałam baby bluesa. Miłość przyszła później. Takie słowa wciąż rzadko padają publicznie. Kurzak mówi o nich bez wstydu, przypominając, że hormony wpływają na emocje równie mocno jak na ciało. – Rozumiem dziewczyny, które tak mają. Nie wstydźmy się tego. Czytelników, którzy chcieliby poznać Aleksandrę Kurzak jeszcze bliżej, zainteresuje książka „Kobiece gadanie 2” autorstwa Beaty Biały. Znajduje się w niej również pogłębiona rozmowa z wybitną śpiewaczką operową – o sukcesie, dojrzałości, miłości, macierzyństwie i życiu poza sceną. Książka stanowi znakomite dopełnienie podcastu „Ukryte piękno”, pokazując bohaterki nie tylko przez pryzmat ich osiągnięć, ale przede wszystkim osobistych doświadczeń i wyborów.

    57 min
  6. „Jak córka jest uległa, to zatrzymuje się w emocjonalnym rozwoju”. Na ile realizujemy swoje życie, a na ile rodziców? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości” odc. 3

    Jun 19

    „Jak córka jest uległa, to zatrzymuje się w emocjonalnym rozwoju”. Na ile realizujemy swoje życie, a na ile rodziców? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości” odc. 3

    „Rodzice to nasza pierwsza najważniejsza miłość” – mówi Katarzyna Miller w podcaście „Przerwa na kawę o miłości”. W rozmowie z Joanną Olekszyk psychoterapeutka opowiada o relacjach, które kształtują nas na całe życie. O wdzięczności, buncie, rozczarowaniu i o tym, dlaczego prawdziwa bliskość z rodzicami często zaczyna się dopiero wtedy, gdy przestajemy ich idealizować. Sponsor odcinka jest marka Pandora. Miłość, która dojrzewa razem z nami Relacja z rodzicami nie jest zamkniętą historią. Zmienia się przez całe życie. W dzieciństwie potrzebujemy opieki, w okresie dorastania walczymy o niezależność, a później często próbujemy odnaleźć równowagę między bliskością a autonomią. Dojrzała miłość do rodziców nie oznacza ślepego zachwytu ani wymazania wszystkich krzywd. Oznacza zgodę na prawdę. Na dostrzeżenie zarówno tego, co otrzymaliśmy, jak i tego, czego zabrakło. Pierwsza miłość Miłość romantyczna rozpala wyobraźnię, inspiruje literaturę, kino i piosenki. Znacznie rzadziej zastanawiamy się nad uczuciem, które pojawia się wcześniej i zostawia równie głęboki ślad. Relacja z rodzicami jest pierwszym doświadczeniem miłości, jakie poznajemy. W najnowszym odcinku podcastu „Przerwa na kawę o miłości” Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna „Zwierciadła”, rozmawia z Katarzyną Miller o tym, czy miłość do rodziców rzeczywiście przychodzi nam naturalnie i dlaczego tak wielu dorosłych ludzi przez lata próbuje uporządkować tę relację. – „Rodzice to nasza pierwsza najważniejsza miłość” – przypomina psychoterapeutka. W tych kilku słowach kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego rodzinne więzi bywają tak silne, nawet jeśli towarzyszą im żal, gniew czy poczucie niespełnienia. Dlaczego bunt wobec rodziców jest potrzebny? W kulturze, która często wymaga od dzieci bezwarunkowego posłuszeństwa, bunt nadal bywa postrzegany jako coś niewłaściwego. Katarzyna Miller proponuje inne spojrzenie. – „Trzeba trochę popyskować rodzicom” – mówi bez ogródek. Szczególnie dotyczy to dziewczynek wychowywanych do nadmiernej grzeczności. – „Mamusie chcą, żeby córka była uległa, a wtedy ona się zatrzymuje w emocjonalnym rozwoju” – zauważa psycholożka. Jak zauważa Joanna Olekszyk, często od rodziców słyszymy, że „nie opłaca się być dobrym, szlachetnym, bo dostaje się po tyłku”. Dzieci nie są święte. Rodzice też potrzebują zrozumienia Przez ostatnie lata wiele mówiło się o błędach wychowawczych i traumach wyniesionych z domu. Psychoterapia pomogła nazwać wiele zranień, ale czasami wahadło wychyla się w drugą stronę. – „Rozumiem bunt dzieci, ale zaczęłam rozumieć, jak rodzicom z tym jest. Dzieci potrafią dać do wiwatu. Rodzice głównie potrzebują usłyszeć: dziękuję” – przyznaje Katarzyna Miller. Psychoterapeutka przypomina również, że dzieci z natury koncentrują się przede wszystkim na sobie. – „Dzieci są piekielnie egocentryczne, co jest naturalne, bo są nastawione na swój rozwój” – wyjaśnia. Dopiero dorosłość daje szansę spojrzenia na rodzinne historie z szerszej perspektywy. Pojawia się wtedy pytanie, które w rozmowie stawia Joanna Olekszyk: czy my w ogóle rozumiemy swoich rodziców? – „Jeśli popracujemy nad przyjęciem siebie, to dużo łatwiej nam przyjąć rodziców takich, jakimi byli. Zaczynamy rozumieć, że tyle dali, co mieli” – mówi Miller. W tym miejscu pojawia się również temat wdzięczności. Coraz częściej można usłyszeć zdanie: „Ja się nie prosiłam na ten świat”. Psychoterapeutka nie pozostawia wątpliwości: – „Jesteśmy rodzicom winni wdzięczność za życie”. Miłość wyrażana każdego dnia Sponsorem odcinka jest marka Pandora, która od lat przypomina, że miłość ma wiele odcieni i nie ogranicza się wyłącznie do relacji romantycznych. Kampania BE LOVE zachęca do dostrzegania codziennych gestów troski, wdzięczności i bliskości – również tych kierowanych do rodziców. Czasem jedno szczere „dziękuję” znaczy więcej niż najbardziej wzniosłe deklaracje. A właśnie od takich małych gestów często zaczyna się dojrzalsza, bardziej świadoma miłość. Sponsorem odcinka jest marka Pandora.

    55 min
  7. „Lepiej nie wiedzieć”, „Jeszcze coś mi znajdą”. Joanna Chmura rozprawia się z lękami przed badaniami i profilaktyką | „Jak zdrowie”, odc. 17

    Jun 18

    „Lepiej nie wiedzieć”, „Jeszcze coś mi znajdą”. Joanna Chmura rozprawia się z lękami przed badaniami i profilaktyką | „Jak zdrowie”, odc. 17

    „Na pewno zemdleję przy pobraniu” – takie myśli mamy w głowie częściej niż mogłoby się wydawać. Tymczasem wiedza o stanie zdrowia nie odbiera spokoju, lecz daje sprawczość. O lęku przed badaniami, unikaniu diagnozy i budowaniu zdrowotnych nawyków Anna Augustyn-Protas rozmawia w podcaście „Jak zdrowie” z psycholożką Joanną Chmurą. Sponsorem odcinka jest Diagnostyka. Badania profilaktyczne należą do tych tematów, które większość z nas uważa za ważne. Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba przejść od deklaracji do działania. Kolejny miesiąc mija bez morfologii, kolejny rok bez kontroli znamion czy wizyty u specjalisty. Powodów zawsze znajdzie się wiele: brak czasu, nadmiar obowiązków, zmęczenie. Pod powierzchnią bardzo często kryje się jednak coś znacznie silniejszego – lęk. Jak wynika z danych przywołanych w rozmowie, aż 60 proc. Polaków nie wykonuje regularnych badań profilaktycznych. Skąd bierze się ten paradoks? Dlaczego troszczymy się o samochód, przeglądy techniczne i aktualizacje telefonów, a własne zdrowie często odkładamy na później? Lęk przed autorytetami Lęk przed pobraniem krwi, niepokój związany z wizytą u lekarza czy odkładanie badań na bliżej nieokreślone „kiedyś” rzadko wynikają z lenistwa. Częściej są efektem doświadczeń, przekonań i wzorców, które nosimy od lat. – „Jest wiele powodów. Po pierwsze, jesteśmy młodą demokracją i często nie mamy w rodzinach nawyku profilaktyki, a po drugie na pewno jest w nas lęk przed autorytetami, trudno nam zbudować partnerską relację z osobami w służbie zdrowia” – zauważa Joanna Chmura. Przez dekady zdrowie było dla wielu osób tematem pojawiającym się dopiero wtedy, gdy organizm wysyłał wyraźny sygnał alarmowy. Profilaktyka nie stanowiła codziennego nawyku, lecz reakcję na problem. Nic dziwnego, że wielu z nas nadal traktuje wizytę w placówce medycznej jako coś nieprzyjemnego, a nie naturalny element dbania o siebie. Psycholożka zwraca uwagę także na relacje z autorytetami. Wiele osób nadal obawia się zadawania pytań lekarzowi, proszenia o dodatkowe wyjaśnienia czy konsultowania diagnozy. Tymczasem partnerska relacja zwiększa poczucie bezpieczeństwa i ułatwia podejmowanie zdrowotnych decyzji. „Lepiej nie wiedzieć” – największa iluzja współczesności Każdy zna kogoś, kto od miesięcy odkłada badania. Kogoś, kto mówi: „Jeszcze coś mi znajdą”, „Na pewno wszystko jest dobrze” albo „Zrobię to po wakacjach”. Mechanizm psychologiczny stojący za takim zachowaniem jest dobrze znany. Unikanie przynosi natychmiastową ulgę. Nie idziemy na badanie, więc przez chwilę nie musimy mierzyć się z niepewnością. Problem polega na tym, że rzeczywistość pozostaje taka sama, niezależnie od tego, czy chcemy ją zobaczyć. Lęk przed diagnozą bywa również lękiem przed zmianą. Wynik może przecież oznaczać konieczność leczenia, zmiany stylu życia lub skonfrontowania się z własną kruchością. Człowiek woli więc trwać w stanie pozornego bezpieczeństwa. Paradoks przybiera czasem jeszcze bardziej zaskakującą formę. Jak zauważa Anna Augustyn-Protas, istnieje spora grupa osób, które wykonują badania, ale później nie odbierają wyników. Liczy się człowiek Ogromne znaczenie ma sposób, w jaki zostajemy przyjęci w placówce medycznej. Atmosfera, komunikacja i poczucie bezpieczeństwa wpływają na nasze doświadczenie bardziej, niż mogłoby się wydawać. – „To niezwykle ważne, kogo w placówce medycznej mamy po drugiej stronie i kto nas przed podróż diagnostyczną przeprowadza” – podkreśla Joanna Chmura. Empatia nie jest dodatkiem do medycyny. Dla wielu pacjentów stanowi warunek, by wrócić na kolejne badania. – „Zawód medyczny jest podbny do nauczyciele – może tyle zdziałać dobrego w punktach styku” – mówi psycholożka. Jedno spokojne wyjaśnienie procedury, kilka słów wsparcia czy cierpliwa odpowiedź na pytania mogą zmienić całe doświadczenie związane z diagnostyką. Sponsorem odcinka jest Diagnostyka.

    37 min
  8. Ewa Puszczyńska: „Nigdy nie jest za późno”. Producentka nominowanej do Złotej Palmy „Ojczyzny” o sztuce, intuicji i odwadze | „Kobiety rządzą”

    Jun 16

    Ewa Puszczyńska: „Nigdy nie jest za późno”. Producentka nominowanej do Złotej Palmy „Ojczyzny” o sztuce, intuicji i odwadze | „Kobiety rządzą”

    „Nigdy nie jest za późno. Jak powiedziałam kiedyś ku oburzeniu mojego syna: przyszłam do filmu z ulicy” – mówi Ewa Puszczyńska, jedna z najbardziej cenionych producentek filmowych w Europie. W podcaście „Kobiety rządzą” Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna „Zwierciadła”, rozmawia z laureatką Oscara o kulisach pracy przy najważniejszych filmach ostatnich lat, sile intuicji, sztuce współpracy i najnowszym obrazie Pawła Pawlikowskiego „Ojczyzna”, nominowanym do Złotej Palmy w Cannes. Kiedy myślimy o filmie, zwykle widzimy reżysera, aktorów, operatora kamery. Znacznie rzadziej zastanawiamy się nad rolą producenta. Tymczasem bez niego wiele wielkich dzieł nigdy nie trafiłoby na ekran. Ewa Puszczyńska opisuje swoją pracę w sposób daleki od korporacyjnych definicji i biznesowego żargonu. – „Jestem akuszerką, która doprowadza projekt artystyczny do końca, po tym, jak wykiełkuje w artyście” – mówi. „Ojczyzna” – człowiek na tle wielkiej historii Jednym z głównych tematów rozmowy jest najnowszy film Pawła Pawlikowskiego „Ojczyzna”, który został nominowany do Złotej Palmy podczas tegorocznego festiwalu w Cannes. Warto dodać, że rozmowa została nagrana jeszcze przed ogłoszeniem werdyktu jury. Zdaniem Ewy Puszczyńskiej nowy obraz Pawlikowskiego można odczytywać jako domknięcie pewnej artystycznej opowieści. – „Ojczyzna może być traktowana jako trylogia z „Idą” oraz „Zimną wojną” – zauważa producentka. Film, który od 19 czerwca trafia do polskich kin, wymyka się prostym interpretacjom. Nie jest jedynie opowieścią historyczną ani klasycznym dramatem psychologicznym. – „Ten film ma wiele warstw: mówi o potrzebie bliskości, o potrzebach intelektualnych. Ten film to człowiek, a w tle wielka historia i to, jak wpływa na losy wielu ludzi” – podkreśla. – „Jest kompaktowy i zawiera jednocześnie wiele znaczeń” – dodaje. Joanna Olekszyk zwraca uwagę na jeszcze jeden element: subtelne poczucie humoru obecne w historii.Cannes nie definiuje wielkości Festiwale, nagrody i czerwone dywany budzą ogromne emocje. Producentka patrzy jednak na sukces z dystansem, którego nauczyły ją lata pracy z najwybitniejszymi twórcami współczesnego kina. – „Film jest wybitny i nie będzie mniej wybitny, jeśli nie dostanie nagrody, ani bardziej wybitny, jeśli tę nagrodę dostanie” – podkreśla. Według producentki prawdziwa siła kina kryje się gdzie indziej. – „Ten film to wyjście naprzeciw jaskrawego, chaotycznego świata” – mówi. Czerń i biel pełna kolorów Twórczość Pawła Pawlikowskiego od lat zachwyca charakterystyczną estetyką. Czarno-białe kadry „Idy” czy „Zimnej wojny” stały się już częścią historii współczesnego kina. Ewa Puszczyńska przekonuje jednak, że takie określenie jest pewnym uproszczeniem. – „Czerń i biel to są bardzo piękne kolory i to nie jest tylko czerń i biel, a cała gama barw pomiędzy” – tłumaczy.Dreszcze ważniejsze niż kalkulacja Jak rozpoznać, że właśnie powstaje film wyjątkowy? Pytanie, które Joanna Olekszyk zadaje swojej rozmówczyni, wydaje się kluczowe dla każdego, kto marzy o pracy przy sztuce. Odpowiedź okazuje się zaskakująco intuicyjna. – „Bardzo często czuję dreszcze na planie. Czasem myślę, że za często, że za mało w tym rozumu, a za bardzo jest to emocjonalne” – przyznaje producentka. Nieprzypadkowo współpracowała z twórcami należącymi dziś do światowej czołówki. – „Mam szczęście do wspaniałych twórców. Twórczość Jonathana Glazera znałam przed „Strefą interesów”, jeszcze z reklam, które kręcił. Z Sandrą Hüller trochę się przyjaźnimy – to wspaniały człowiek” – opowiada.Oscar po sześćdziesiątce Historia Ewy Puszczyńskiej jest również opowieścią o odwadze do zmiany życia. Produkcją filmową zajęła się po czterdziestce. Oscara zdobyła po sześćdziesiątce. W kulturze obsesyjnie skupionej na młodości brzmi to jak manifest. Nie trzeba wszystkiego osiągnąć przed trzydziestymi urodzinami. Nie istnieje jeden właściwy moment na rozpoczęcie nowego rozdziału. – „Nigdy nie jest za późno” – mówi producentka.

    1 hr

Ratings & Reviews

4
out of 5
4 Ratings

About

„Zwierciadło Podcasty” to rozmowy o psychologii, kulturze, wychowaniu, podróżach i dobrym życiu. Naszymi gośćmi są znani eksperci, badacze oraz ludzie zaangażowani w promocję aktualnej i sprawdzonej wiedzy ze wszystkich tych dziedzin.

You Might Also Like