„Nie umiemy być w ciszy, zagłuszamy się” – zauważa Joanna Jurga, projektantka przestrzeni, która w podcaście „Słowo do słowa", Joanny Brodzik przygląda się temu, jak współczesny styl życia wpływa na nasze samopoczucie. Smartfony, nieustanny hałas, nadmiar bodźców i przymus bycia dostępnym sprawiają, że coraz trudniej nam usłyszeć własne potrzeby. Czy dom może stać się miejscem, w którym odzyskujemy siebie? I dlaczego, zanim zaczniemy urządzać przestrzeń wokół nas, warto przyjrzeć się temu, co dzieje się w naszej głowie? Sponsorem odcinka jest NIVONA, producent automatycznych ekspresów do kawy. Miało być łatwiej, szybciej i wygodniej. Tymczasem zamiast zyskiwać czas, coraz częściej tracimy go na przeskakiwanie między powiadomieniami, wiadomościami i kolejnymi treściami, które domagają się naszej uwagi. Sięgamy po telefon niemal odruchowo, nawet wtedy, gdy nie mamy konkretnego powodu. Wystarczy chwila nudy, ciszy albo niepokoju, żeby ekran stał się najprostszym sposobem na zajęcie głowy. Smartfon pożera naszą uwagę Joanna Jurga zwraca uwagę, że współczesne technologie wyprzedzają nasze możliwości adaptacyjne. Smartfon dysponuje ogromną pamięcią, a mimo to to nie on, lecz my pozostajemy w nieustannej gotowości do odbierania kolejnych sygnałów. Jak zauważa gościni podcastu, problem polega również na przekonaniu, że kiedy odwrócimy wzrok od ekranu, coś ważnego może nas ominąć. W efekcie nawet odpoczynek zaczynamy traktować jak przerwę, którą trzeba czymś wypełnić. Odłączenie się od sieci nie musi oznaczać radykalnej rezygnacji z technologii. Jurga przyznaje, że niewiele zna domów, w których w niedzielę wszyscy odkładają telefony do koszyczka i świadomie wybierają bycie offline. Nie chodzi jednak o to, by z dnia na dzień porzucić internet, lecz by odzyskać wpływ na to, kiedy i w jaki sposób z niego korzystamy. Pierwszym krokiem może być prosta zmiana: kawa wypita bez sprawdzania wiadomości, posiłek bez ekranu albo wieczór, podczas którego nie musimy natychmiast odpowiadać na każdą wiadomość. To drobne gesty, ale pozwalają sprawdzić, jak bardzo przyzwyczailiśmy się do nieustannej stymulacji. I czy potrafimy jeszcze być ze sobą bez dodatkowych bodźców. Przebodźcowanie. Kiedy układ nerwowy nie ma już chwili wytchnienia Żyjemy w kulturze, która premiuje szybkość, efektywność i dostępność. Odpowiadamy na maile po godzinach, słuchamy podcastów podczas spaceru, oglądamy seriale, jednocześnie przeglądając media społecznościowe. Nawet chwile, które mogłyby służyć regeneracji, zamieniamy w kolejne okazje do przyswajania informacji. Joanna Jurga opisuje ten stan obrazowo: „Nasz system nerwowy jest napięty jak guma w za małych majtkach”. W tym porównaniu jest i humor, i trafna diagnoza codzienności, w której napięcie staje się niemal niezauważalnym tłem. Przyzwyczajamy się do pośpiechu tak bardzo, że spokój może wydawać się nam czymś nienaturalnym. Kiedy pojawia się lęk, niepokój czy trudna emocja, często próbujemy natychmiast je zagłuszyć. Włączamy telewizor, odruchowo sięgamy po telefon, zajmujemy się kolejnym zadaniem. Nie zawsze dlatego, że naprawdę tego potrzebujemy. Czasem po prostu nie wiemy, co zrobić z chwilą, w której nic się nie dzieje. Jurga zwraca uwagę, że również praca nad uważnością może początkowo przynieść zaskakujące doświadczenia. Kiedy zaczynamy medytować i przestajemy dostarczać sobie kolejnych rozpraszaczy, w głowie niekoniecznie pojawia się upragniona cisza. Często odkrywamy raczej chaos myśli, emocji i skojarzeń. Jak mówi gościni, przez pierwsze lata medytowania można mieć w środku „sałatkę jarzynową”. Dom, który pozwala odetchnąć Dom powinien być miejscem odpoczynku, ale w praktyce często staje się przedłużeniem świata, od którego chcielibyśmy odpocząć. Sponsorem odcinka jest NIVONA, producent automatycznych ekspresów do kawy.