„Kryzys jest takim ciekawym momentem, kiedy zwykłe sposoby radzenia sobie z rzeczywistością nie wystarczają” – mówi prof. Robert Kowalczyk, psycholog w podcaście „Kryzys wieku każdego” z prof. Katarzyną Waszyńską, psycholożką i Ewą Podsiadły-Natorską, dziennikarką. I choć słowo „kryzys” najczęściej kojarzy nam się z czymś, co trzeba jak najszybciej zażegnać, psychologia proponuje inne spojrzenie. Kryzys może być trudny, destabilizujący, pełen lęku i niepewności, ale może też stać się momentem, w którym przestajemy działać automatycznie i zaczynamy sprawdzać, czego właściwie potrzebujemy. Nie istnieje jeden uniwersalny moment życia, w którym kryzys ma prawo się pojawić. Może przyjść po utracie pracy, rozstaniu, chorobie czy zmianie sytuacji rodzinnej. Ale równie dobrze może pojawić się wtedy, gdy z zewnątrz wszystko wygląda dobrze. Człowiek ma rodzinę, pracę, stabilność finansową, osiągnięcia, a mimo to zaczyna zadawać sobie pytania, których wcześniej nie chciał albo nie musiał zadawać. Kryzys nie pyta o metrykę Prof. Katarzyna Waszyńska zwraca uwagę, że kryzys obejmuje nie tylko spektakularne życiowe przełomy. Psychologicznie ważne są również okresy „pomiędzy” – momenty przejścia z jednego etapu w drugi, takie jak dojrzewanie czy kolejne zmiany związane z dorosłością. Właśnie wtedy mogą pojawić się niepewność i lęk, ale jednocześnie otwiera się możliwość spojrzenia na swoje życie z nowej perspektywy. Dlatego kryzys nie zawsze oznacza, że coś w naszym życiu poszło nie tak. Czasami oznacza po prostu, że dotychczasowy sposób funkcjonowania przestał wystarczać. „Mam wszystko, ale nie wiem, po co mi to” Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów jest kryzys egzystencjalny. Można go długo przeżywać po cichu, ponieważ nie musi być związany z żadnym konkretnym wydarzeniem. W gabinecie prof. Katarzyny Waszyńskiej pojawił się 48-letni pacjent, który miał rodzinę i majątek, a więc – jak sam uważał – wszystko, o czym wcześniej marzył. Problem polegał na tym, że zaczął pytać siebie, po co mu to wszystko, kim właściwie jest i czy jest szczęśliwy. Takie pytania potrafią być bardziej destabilizujące niż zewnętrzny kryzys, bo nie da się na nie odpowiedzieć prostą decyzją. Nie wystarczy zmienić pracy, przeprowadzić się czy zakończyć związku. Trzeba przyjrzeć się własnym wartościom, potrzebom i wyobrażeniu o tym, jak miało wyglądać dobre życie. I właśnie dlatego – jak zauważa prof. Kowalczyk – do gabinetu można trafić zarówno wtedy, gdy kryzys już trwa, jak i wtedy, gdy dopiero czujemy, że zbliża się jakaś zmiana. Motywacja może być wewnętrzna: zauważamy, że stare sposoby radzenia sobie nie działają. Może też przyjść z zewnątrz, gdy bliscy widzą, że utknęliśmy w schemacie, którego sami nie potrafimy dostrzec. Czy naprawdę jesteśmy w kryzysie? W epoce, w której psychologia stała się językiem codzienności, łatwo nazwać niemal każdą trudność kryzysem. Tymczasem prof. Katarzyna Waszyńska przypomina, że „nie każda sytuacja problemowa jest sytuacją kryzysową”. To ważne rozróżnienie, szczególnie gdy mamy skłonność do analizowania każdej emocji i każdego spadku formy. Prof. Robert Kowalczyk idzie krok dalej. Jego zdaniem z perspektywy osoby, która cierpi, samo nazwanie sytuacji nie zawsze jest najważniejsze. Diagnoza ma przede wszystkim pomóc terapeucie dobrać odpowiednie narzędzia. W kulturze, w której psychologiczne pojęcia coraz częściej opisują nasze codzienne doświadczenia, etykieta może bowiem zarówno przynieść ulgę, jak i dodatkowo obciążyć. Kiedy nazwaliśmy coś „kryzysem”, łatwo zacząć myśleć, że właśnie w kryzysie jesteśmy – i że teraz trzeba koniecznie znaleźć jego przyczynę. Lęk nie jest prognozą przyszłości Kryzys bardzo łatwo uruchamia wyobraźnię. Kiedy tracimy poczucie bezpieczeństwa, umysł zaczyna szukać zagrożeń i przewidywać kolejne. Prof. Katarzyna Waszyńska zauważa, że niektórym osobom lęk myli się wtedy z przewidywaniem przyszłości.