Wesprzyj podcast na www.patronite.pl/blackhatultra Dzisiaj trochę inaczej, bo bez gór i bez biegania, a jednak, jak się okazuje, o tym samym: o znaczeniu drogi w procesie, o miłości do treningu i do bycia coraz lepszym, o szukaniu spełnienia w szalonych zainteresowaniach, pomimo tych, którzy pukają się w czoło. O pasji. Moją rozmówczynią jest Agata Załęcka, aktorka, która drugie życie ma pod wodą. W tym roku pobiła rekord Polski we freedivingu, w konkurencji płetw podwójnych zeszła na 93 metry, a jej życiówka to 104 metry w monopłetwie. W tym podcaście najczęściej rozmawiam o dyskomforcie, o kilometrach, w których głowa mówi dość. Agata opowiada o tym samym, tylko na jednym oddechu. My, biegacze, większość treningów robimy spokojnie, w tak zwanym tlenie. Agata trenuje często beztlenowo, uczy swoje ciało życia z dwutlenkiem węgla. Rozmawiamy o przekraczaniu granic ludzkiej fizjologii i o cenie, jaką się płaci za najmniejszy błąd, o sekundach, które na powierzchni decydują o dyskwalifikacji lub o utracie przytomności. O bieganiu na wydechu i o oswajaniu cichej paniki, kiedy ciało krzyczy, że czas wypływać. Jest też o tym, jakie myśli i jaka wyrozumiałość do świata pojawiają się w głowie na 86. metrze głębokości, kiedy milknie cały hałas codzienności. Jako miłośnik kina nie mogłem jej nie zapytać, jak łączy pracę aktorki z pasją freediverki. Jak się żyje z takim dualizmem, ze zderzeniem zewnętrznej, aktorskiej ekspresji z introwertycznym skupieniem w ciemnościach oceanu. Ale przede wszystkim to rozmowa o człowieku. O dziewczynce, która godzinami siedziała w wannie i marzyła o podwodnym świecie. O przymierzu, które Agata zawarła ze sobą: jeśli poczuje cień bólu, wychodzi z wody. I o tym, że zdrowie jest ważniejsze niż rekord. Zanim zaczniemy, chciałbym przypomnieć, że podcast Black Hat Ultra działa od 8 lat głównie dzięki fanom, więc jeśli lubisz słuchać moich nagrań, zachęcam do wspierania podcastu działalności pod adresem patronite.pl/blackhatultra. Zapraszam na rozmowę z Agatą.