Chce zamknąć internet i otworzyć go na nowo a pracuje dziś w sześciu redakcjach, w tym w portalu Krzysztofa Stanowskiego. Uczy historii nastolatków, którym konkurencją jest trzydziestosekundowa rolka. Jan Wróbel to historyk (Uniwersytet Warszawski, 1988), nauczyciel, dziennikarz i publicysta. Współzałożyciel I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie, były dyrektor szkoły, prezes klubu sportowego „Bednarska". Były doradca i autor przemówień premiera Jerzego Buzka. Przez 15 lat współprowadził „Poranki" w Radiu TOK FM. Dziś obecny w Polsat News, Radiu VOX FM i na portalu Zero.pl, felietonista m.in. „Dziennika Gazety Prawnej", „Wprost" i „Tygodnika Solidarność". Autor książek, m.in. „Jak przetrwać w szkole i nie zwariować" oraz „Historia Polski 2.0: Polak, Rusek i Niemiec". Przez piętnaście lat prowadził poranki w radiu, wycinając artykuły z gazet nożyczkami, bo szelest papieru wchodził na antenę. Rozmawiamy o rzemiośle: co naprawdę zmieniło się w codziennym warsztacie dziennikarza, gdy redakcja przestała być miejscem, a stała się aplikacją. Czy słowo „dziennikarz" jeszcze cokolwiek znaczy, skoro w rankingach zaufania zawód ten ląduje w środku tabeli — a influencer i youtuber zamykają ją od dołu. Pytam też wprost o Kanał Zero, o granice walki o uwagę odbiorcy i o to, czy da się wziąć na klatę metody właściciela, z którym się współpracuje. Druga część naszej rozmowy to tematy związane ze szkołą. Wróbel współtworzył I Społeczne Liceum Ogólnokształcące na Bednarskiej — a ja miałem zaszczyt być jego pierwszym rocznikiem. Mówimy o maturze, która egzaminuje coś innego, niż deklaruje, o badaniach OECD pokazujących, że jedna piąta polskich studentów czyta ze zrozumieniem na poziomie dziesięciolatka, i o ponad 70 procentach nauczycieli rozważających odejście z zawodu. Skoro system się sypie — może zastąpić nauczyciela sztuczną inteligencją? Pytam serio. Jest też o symetryzmie, o historii alternatywnej jako narodowym narkotyku, o tym, dlaczego geopolityka tak dobrze się w Polsce sprzedaje, i o Polakach w Moskwie w XVII wieku, którzy (zdaniem mojego gościa) mogli zmienić bieg wszystkiego. Takie rozmowy nie były możliwe bez wsparcia Partnerów: Studio Miś - dom produkcji podcastów i wideo. Trzy niezależne studia, unikalne scenografie i pełen zaplecze produkcyjne. To miejsce w którym marka realizuje cały proces: od planu po efekt końcowy. Wszystko w jednym miejscu, w centrum Warszawy.