Przez lata sąsiad był figurą podejrzaną. Kimś, kogo mijaliśmy w windzie bez kontaktu wzrokowego, kimś od hałasów zza ściany i niepodpisanych paczek pod drzwiami. Dziś ta figura się zmienia. Coraz częściej sąsiad staje się sojusznikiem, opieką awaryjną, a czasem – rodziną z wyboru. W podcaście „Słowo do słowa” Joanna Brodzik rozmawia z Agatą Stachowiak, ekspertką Otodom, o tym, dlaczego sąsiedztwo znów zaczyna mieć znaczenie i kto naprawdę buduje lokalne wspólnoty. Sponsorem odcinka podcastu jest Otodom — serwis nieruchomości i twórca projektu Szczęśliwy dom, który pokazuje, że szczęście zaczyna się od relacji. Od paczki od kuriera do relacji „Sąsiad może pełnić różne role – od odebrania paczki od kuriera” – mówi Agata Stachowiak i choć może to zabrzmieć niewinnie, niemal banalnie, to kryje się w nim opowieść o relacjach, które zaczynają się od drobiazgów. Od małego gestu, który nie wymaga deklaracji, a jednak uruchamia proces. Bo paczka to pretekst. Prawdziwa wymiana zaczyna się chwilę później: krótką rozmową, zapamiętaniem imienia, uśmiechem, który przestaje być grzecznościowy. Joanna Brodzik zwraca uwagę, że w świecie nadmiaru bodźców i samotności paradoksalnie to właśnie bliskość fizyczna – ta za ścianą – może stać się remedium. Sąsiedztwo nie wymaga wielkich planów ani wspólnych wartości zapisanych w manifestach. Wystarczy codzienność. Cherry pie i rodzina z wyboru „Moi sąsiedzi to moi przyjaciele i rodzina z wyboru. A zaczęło się od tego przysłowiowego cherry pie” – opowiada ekspertka. Ten obrazek, niemal filmowy, nie jest tylko anegdotą, a symbolem zmiany: od anonimowości do relacji, od zamkniętych drzwi do stołu, przy którym ktoś czeka. Współczesne sąsiedztwo coraz rzadziej przypomina obowiązek. Częściej jest decyzją. Relacją budowaną nie na wspólnym metrażu, ale na wspólnym rytmie życia. I tu pojawia się ważna obserwacja z raportu Otodom „Szczęśliwy Dom”: przestaje nas definiować wiek, a zaczynają style życia. Wiek? Coraz mniej istotny „Najbardziej aktywnymi sąsiadami są osoby po 50. roku życia” – mówi ekspertka Otodom, burząc stereotypy o bierności i wycofaniu. To właśnie ta grupa najczęściej inicjuje działania lokalne, pilnuje wspólnych spraw, organizuje spotkania. Ale jednocześnie, jak pokazują badania, świetnie dogadują się ludzie z najstarszych i najmłodszych grup wiekowych. Dlaczego? Bo łączy ich więcej, niż mogłoby się wydawać. Czas, ciekawość, potrzeba sensu. Młodsi wnoszą energię, starsi – doświadczenie. Środek, zapracowany i przeciążony, często zostaje gdzieś obok. Co ciekawe, jak wynika z raportu, osoby, które doświadczyły wykluczenia częściej stają się lokalnymi liderami. „Częściej angażują się w aktywizm lokalny, sąsiedzki, bo mają też ze względu na swoje doświadczenia grubszą skórę” – podkreśla Stachowiak. Sąsiedztwo staje się wtedy przestrzenią odzyskiwania sprawczości. Miejscem, w którym można coś zmienić, nawet jeśli skala jest niewielka. A małe zmiany – jak przypomina Joanna Brodzik – bywają najbardziej trwałe. Powrót świetlic i powrót rozmowy Jednym z najbardziej optymistycznych sygnałów jest powrót świetlic osiedlowych. Miejsc bez zadęcia, bez aplikacji, bez algorytmów. Przestrzeni spotkania. Tam, gdzie znów można usiąść razem, zamiast obok siebie. Podcast „Słowo do słowa” przypomina, że rozmowa – ta prawdziwa, nieprzyspieszona – wciąż ma moc. A sąsiedztwo może być jej pierwszym, najbliższym polem. Bo czasem wszystko zaczyna się od paczki. Albo od cherry pie. Sponsorem odcinka podcastu jest Otodom — serwis nieruchomości i twórca projektu „Szczęśliwy dom", który pokazuje, że szczęście zaczyna się od relacji.