„Kryzys nie zawsze przychodzi wtedy, kiedy wszystko się wali” - mówią w premierowym odcinku nowego podcastu Zwierciadła „Kryzys wieku każdego” prof. Robert Kowalczyk, seksuolog i prof. Katarzyna Waszyńska, psycholożka. Czy rzeczywiście każdy impas musi oznaczać, że coś w naszym życiu poszło nie tak? A może właśnie wtedy, gdy dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestają działać, pojawia się szansa na zbudowanie siebie na nowo? O tym, czym naprawdę jest kryzys, jak odróżnić go od zwykłych trudności i dlaczego lęk tak często udaje intuicję rozmawia Ewa Podsiadły-Natorska. W potocznym języku kryzys brzmi jak alarm. Kojarzy się z czymś, co trzeba jak najszybciej naprawić, przetrwać albo z czegoś się wydostać. Tymczasem psychologiczne rozumienie kryzysu jest znacznie szersze. Może pojawić się w odpowiedzi na wydarzenie zewnętrzne – chorobę, utratę pracy, rozpad związku – ale równie dobrze może być efektem przemiany, która dokonuje się w nas. Jak zauważa terapeuta i seksuolog kliniczny, prof. Robert Kowalczyk, kryzys pojawia się w momencie, gdy dotychczasowe sposoby radzenia sobie z rzeczywistością przestają wystarczać. Nie musi więc oznaczać katastrofy. Czasem jest sygnałem, że znaleźliśmy się w nowym miejscu, ale jeszcze nie mamy odpowiednich narzędzi, żeby się w nim odnaleźć. Z podobnej perspektywy patrzy na kryzys prof. Katarzyna Waszyńska. Przypomina, że przełomowe wydarzenia są tylko jedną z jego odsłon. Kryzys może pojawić się także w okresach przejścia – między jednym etapem życia a drugim. Przykładem jest dojrzewanie, ale takich momentów mamy znacznie więcej: wejście w dorosłość, rodzicielstwo, zmiana pracy, rozstanie, menopauza czy późniejsza refleksja nad tym, co właściwie chcemy zrobić z kolejnymi dekadami życia. „Mam wszystko, ale nie wiem, po co mi to” Kryzys nie zawsze łatwo rozpoznać, bo człowiek może długo funkcjonować pozornie bez zarzutu. Pracować, wychowywać dzieci, rozwijać karierę, mieć udany związek i stabilność finansową. A jednak pewnego dnia pojawia się pytanie, którego wcześniej nie było: czy ja właściwie jestem szczęśliwy? W gabinetach specjalistów pojawiają się też osoby przeżywające kryzys tożsamości, wątpliwości dotyczące własnej seksualności czy poczucie utknięcia w pracy, która nie daje satysfakcji. Kryzys może dotyczyć również związku. Co ciekawe, coraz częściej pary nie czekają, aż sytuacja stanie się naprawdę trudna. Zgłaszają się po pomoc wcześniej, z intencją poprawienia jakości relacji. To ważna zmiana w myśleniu o terapii. Nie trzeba doprowadzić związku do ściany, żeby zacząć nad nim pracować. Nie każda trudność jest kryzysem W epoce, w której psychologia stała się częścią codziennego języka, łatwo nadać trudnym doświadczeniom konkretną etykietę. Mówimy o wypaleniu, traumie, kryzysie, lęku. Nazwanie problemu może przynieść ulgę, ale nie zawsze pomaga. Prof. Katarzyna Waszyńska zwraca uwagę, że nie każda sytuacja problemowa jest sytuacją kryzysową. Prof. Robert Kowalczyk dodaje, że dla osoby szukającej pomocy sama diagnoza nie zawsze jest najważniejsza. W jego ocenie ma ona służyć przede wszystkim terapeucie, który dzięki niej może dobrać odpowiednie narzędzia. Kiedy lęk udaje intuicję Jednym z najbardziej podstępnych elementów kryzysu jest lęk. Potrafi być tak przekonujący, że zaczynamy traktować go jak wiedzę o przyszłości. „Czuję, że coś złego się wydarzy” – ile razy taka myśl została uznana za przeczucie, choć w rzeczywistości była efektem napięcia? Prof. Katarzyna Waszyńska zauważa, że wiele osób myli lęk z przewidywaniem przyszłości. Na jego podstawie tworzymy czarne scenariusze, które najczęściej się nie sprawdzają. Prof. Robert Kowalczyk spotyka osoby przekonane, że mają szczególną „intuicję do niedobrych wydarzeń”. Za takim przekonaniem często stoi jednak emocja – właśnie lęk.